NYX Cosmetics | Lip Lingerie

O marce NYX Cosmetics i ich produktach naczytałam się wiele opinii, a reklama dźwignią handlu więc jak zobaczyłam serię Lip Lingerie oraz odcienie tych matowych szminek to aż ciśnienie z podekscytowania mi podskoczyło. Tak zaczęło się polowanie. Stacjonarnie NYX dostępne powinno być w sieci drogerii Douglas, niestety szafy potrafią być słabo zaopatrzone. Swoje dwa egzemplarze zamawiałam przez internet, bo inaczej były po prostu wiecznie niedostępne. Można również posiłkować się internetowym sklepem NYX. 


Polowania zakończyły się sukcesem i trafiły do mnie dwa kolory - 02 Embellishment oraz 01 Honeymoon. Z tego co mi wiadomo to zostały niedawno wprowadzone do serii nowe odcienie, więc jeśli chcecie się z nimi zapoznać wystarczy kliknąć - KLIK

4 ml opakowanie typowe dla matowych szminek w płynie kosztuje 36 zł. Jak możecie zauważyć na zdjęciach moje różnią się od siebie odrobinę stylistyką oraz czcionką. Nie wiem od czego jest to uzależnione, ale kupowałam je w Douglasie więc otrzymałam oryginalne produkty. 
Aplikator w formie pacynki jest wąski, płaski oraz delikatnie pod skosem względem całej rączki. Zwęża się również ku końcowi. To wszystko powoduje, że szminkę można nałożyć precyzyjnie oraz dokładnie. 


Szminki posiadają kremową, gęstą konsystencję i słodkawy zapach. Bardzo szybko zasychają więc praca z nimi jest dość ciężka. Zaczynają zastygać dosłownie zaraz po kontakcie z ustami i nawet fakt że są świetnie napigmentowane, nie jest w stanie zniwelować tego że nie da się ich nałożyć równomiernie. Za każdym razem obserwuje jak w jednym miejscu mam prześwit, w drugim za dużo i trzeba się dodatkowo namachać aby wyglądało to jakkolwiek dobrze. 
Zasychają na pełen mat o pudrowym wykończeniu. W odczuciu są bardzo suche, mało komfortowe w noszeniu, szczególnie przy dłuższym noszeniu oraz podkreślają każdą niedoskonałość ust, włażą wszędzie. Pozostawiają również lepki film, nawet po zaschnięciu. Odcienie w opakowaniach wydają się na jaśniejsze, bowiem po zaschnięciu ciemnieją. 

Co mnie najbardziej zawiodło? Otóż trwałość. Jak potrafię niektóre szminki nosić godzinami i nic się z nimi nie dzieje to te jakby same się przemieszczały do środka ust. Dosłownie po godzinie pomadka znika od wewnętrznej strony ust, a cała reszta tworzy zważone skupisko koloru, które wygląda bardzo nieestetycznie. Potrafią się ważyć również od środka ust. 
To wszystko się dzieje nawet jeśli nie jemy i nie pijemy, bo jeśli wykonujemy te czynności to dzieje się istna masakra i tworzą się plany koloru na ustach, zostaje na obrzeżach, wyglądają po prostu fatalnie. 


01 Honeymoon - w opakowaniu jasny, zimny brąz. Na ustach cieplejszy, ciemny brąz. 
02 Embellishment - wpadająca w fiolet szminka, przy której miałam nadzieję że zostanie zamiennikiem nr 10 z Golden Rose. 

Jestem bardzo zawiedziona i żałuję że wydałam 70 zł na dwie bezużyteczne szminki, które prędzej czy później wylądują w koszu bo według mnie nie nadają się kompletnie do noszenia, skoro co chwila trzeba patrzeć w lusterko i ją kontrolować. Wybaczcie mi też że nie wstawiłam zdjęć na ustach, ale formuła szminki wyglądała na nich okropnie i chciałam oszczędzić Wam tego widoku. 

9 komentarzy:

  1. Same kolorki wg. mnie takie smutne.

    OdpowiedzUsuń
  2. polecam fixer z artdeco, nie tylko utrwala szminki ale zmienia ich formuły. kolor 02 jest super, lubię takie przybrudzone róże. szkoda, że jesteś zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo muszę go sprawdzić. Dziękuję za polecenie :).

      Usuń
  3. a miałam na nie chrapkę, teraz jednak skutecznie wpiłaś mi to z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze, nie zawiedziesz się i nie stracisz pieniędzy.

      Usuń
  4. Szkoda, że mają tak bardzo słabą trwałość, przeglądałam kiedyś ich kolorki i na prawdę mi się podobają. Szkoda tylko, że cena za taką trwałość produktu jest wysoka :/
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  5. Obie są piękne, ale dla mnie raczej 02 :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.