Gąbeczki Blend It!

Abym przekonała się do nakładania podkładu zmoczoną gąbeczką musiało minąć sporo czasu. Od razu też dodam, że nigdy nie posiadałam oryginalnego Beauty Blendera, ponieważ uważam, że jest za drogi. Posiadam jedynie jego zamienniki z Aliexpress, które są naprawdę dobre (jeśli chcecie abym coś o nich napisała, dajcie znać w komentarzach). Wspomniane zamienniki oraz gąbeczka z Real Techniques, sprawdziły się u mnie świetnie, przez to wszelkie pędzle przeznaczone do nakładania podkładu, poszły w odstawkę. Jakiś czas temu stałam się także posiadaczką słynnych już gąbeczek Blend it! 


Jedynym dystrybutorem tych gąbeczek jest strona MintiShop, której nie muszę przedstawiać. Pojedynczą sztukę można zakupić za 24,90, aczkolwiek bardziej opłaca kupować się jej w zestawie, czy to z mniejszych odpowiednikiem, przeznaczonym do mniejszych partii czy też od razu zaopatrzyć się w dwie większe, sama wybrałam tą drugą opcje i zapłaciłam 44,90, nie wliczając oczywiście przesyłki. 

Gąbeczki posiadają uniwersalny kształt spiczastego jajeczka, aczkolwiek porównując je do innych tego typu produktów są bardziej okrągłe w dolnej części, co widać szczególnie po zmoczeniu. Jak większość takich aplikatorów podwajają swoją objętość pod wpływem wody. 

Blend it! zostały wykonane z gąbczystego, sprężystego materiału który nawet bez zmoczenia jest bardzo miękki. Posiadają zbitą strukturę, przez co ich struktura nie jest aż tak mocno wyczuwalna pod palcami. Wklepywanie tą gąbeczka podkładu to czysta przyjemność, a spiczasty koniec pozwala na dotarcie w nawet najdrobniejsze oraz skryte partie twarzy. Na pewno nie da się przy niej doświadczyć oklepywania sobie twarzy podczas nakładania podkładu. 


Wykończenie jakie uzyskujemy na twarzy, dzięki aplikacji podkładu gąbeczką zależy oczywiście od tego po jaki produkt sięgniemy, ale niezależnie od tego efekt będzie bardziej naturalny i przybliżony do skóry. Takiego efektu na pewno nie jesteśmy w stanie osiągnąć przy pomocy pędzla. W przypadku gąbeczek nigdy nie unikniemy tego, że wchłaniają one niewielką ilość produktu, na szczęście nie wpływa to na stopień krycia czy innych właściwości, a wszystko to można swobodnie stopniować oraz dostosować do własnych upodobań. 
Nie zauważyłam aby pękały podczas mycia, czy też by się źle domywały. Zawsze po praniu wyglądają jak nowe. 

Śmiało mogę napisać, że dobra jakość idzie w tym przypadku za niewielką ceną. Pewnie jeszcze przez długi czas nie wrócę do pędzli. 

20 komentarzy:

  1. Żałuję, że nie udało mi się jej kupić z gazetą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie zdążyłam go kupić z gazetą :D.

      Usuń
  2. mam oryginalnego Beauty Blendera oraz ściętą gąbkę Diora, do tego wiele chińskich gąbek, każda jest inna . w gąbki Real Techniques zamierzam się zaopatrzyć, czasami w duecie występują w bardzo korzystnej cenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, Real Techniques też mi się świetnie sprawdza. Tak naprawdę to była moja pierwszą gąbeczka.

      Usuń
  3. Ja ostatnio miałam okazje wypróbować silikonowa gąbeczke, ciekawa jest :)
    OnlyDreams

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się jak to jest klepać się tym po twarzy :D.

      Usuń
  4. Ciekawa jestem czy polubiłabym się z nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam oryginalny bb i bardzo go lubię jednak gąbeczki "blend it!" nie miałam okazji testować. Jak zużyję bb to pewnie ją zamówię, bo ma pełno dobrych opinii a jest o wiele tańsza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja używam gąbeczki z Avon i jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś z Avon miałam wiele kosmetyków, ale zrezygnowałam z nich całkowicie.

      Usuń
  7. Mam swój egzemplarz i bardzo jestem zadowolona. Świetny produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kilka wersji jajeczka, ale żadne nie spisuje sie u mnie do nakładania makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też postanowiłam ją wypróbować i u mnie przez pierwszy miesiąc bez problemu, a potem powoli zaczęły się odrywać takie małe czarne drobinki, które zostawały na twarzy i bardzo spowalniały nakładanie podkładu, bo trzeba było je zbierać. Niewiele, bo kilka przy każdej aplikacji, ale mimo wszystko nie kupię ponownie. Model był ten sam, ta czarno-biała marble :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj... u mnie nic takiego nie miało miejsca :(.

      Usuń
  10. Też mam i również jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.