Maseczki w płacie | Co i jak? Czy działają?

Maseczki w płacie/płachcie/szmatce/- różne określenia już słyszałam, to ostatni hit pielęgnacyjny u wielu kobiet. Sama z maseczkami miałam zawsze mało doświadczenia, ponieważ te kremowe nie poprawiały stanu mojej skóry, chociażby były najlepiej dobrane do jej rodzaju. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie ulegała fenomenowi i nie spróbowała tego co tak wiele kobiet zachwala. 


Maseczka w płachcie to naleciałość, która trafiła do nas z azjatyckiej pielęgnacji. Jest to płat biocelulozy lub bawełny bardzo mocno nasączony składnikami aktywnymi. Przede wszystkim taka maseczka jest dużo bardziej skuteczna, ponieważ pod wpływem ciepła jakie tworzy się pomiędzy skórą a materiałem, składniki aktywne wnikają szybciej oraz głębiej. Dzięki materiałowi z jakiego została stworzona dobrze przylega do skóry, tylko trzeba ją odpowiednio nałożyć i przykleić, ale jeszcze o tym wspomnę. 
To czym nasączone są maseczki w płacie nazywa się rzadkim żelem, który nie jest w stanie utrzymać się na skórze bez pomocy jakiegoś materiału, w dodatku są to zazwyczaj bogate substancje dlatego po wyjęciu maseczki polecam sprawdzić czy nie zostało go sporo w opakowaniu. Wówczas warto przelać płyn do mniejszego pojemniczka i podczas swojej rutynowej pielęgnacji wmasowywać go, aż do pełnego wchłonięcia. 

Stosuję taką maseczkę raz w tygodniu, staram się tego trzymać i wyrobić sobie taki nawyk. Mimo wszystko widzę efekty. Moja skóra dawno nie wyglądała tak dobrze. Jest przede wszystkim mocniej nawilżona oraz rozpromieniona. Mniej widać po mnie zmęczenie, a ewentualne podrażnienia znikają szybciej i są mniej uciążliwe. To wszystko ma również wpływ na to jak wygląda makijaż, a w tym momencie spoglądam na swoją buzię z zadowoleniem. 


Czy mają jakieś minusy? Moim zdaniem jeden - cenę. Niektóre maseczki, nawet jeśli nie są produkcji azjatyckiej potrafią kosztować sporą sumkę i to może skutecznie zniechęcać. Pomijając ten fakt, maseczki w płacie weszły do mojej pielęgnacji na stałe. 

Teraz powrócę do kwestii wspomnianej wyżej. Wiem, że niektórzy nie wiedzą jak się do takich produktów zabrać, więc odsyłam do bardzo pożytecznego filmu, który może sprawę ułatwić oraz pozwoli zapoznać się z podstawowymi informacjami. 


14 komentarzy:

  1. Nie mogę się przekonać do maseczek w wersji płatowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie używałam maseczek w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam maski w płacie, zwłaszcza te azjatyckie, ale rzeczywiście u nas w PL są dość drogie ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Maseczki z płacie to dla mnie bardzo wygodna opcja :) Bardzo często stosuję, ale głównie te polskie. Z azjatyckich miałam do tej pory chyba tylko jedną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chyba do tej pory miałam dwie takie maseczki, ale kupiłam już tego Garniera z Twojego zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę kupić sobie jakąś maseczkę w płachcie, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo rzadko sięgam po takie maski ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię maseczki w płachcie szczególnie z wycięciem na uszy, wtedy super się trzymają

    OdpowiedzUsuń
  9. Całe życie myślałam, że im dłużej potrzymam maseczkę tym lepiej. Dobrze, że oglądnęłam filmik Agnieszki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię maseczki w płachcie, bo nie trzeba ich zmywać :P

    OdpowiedzUsuń
  11. chemia w czystej postaci -szok



    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.