Sylveco | Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną

O produktach marki Sylveco czytałam niezliczoną ilość razy, w dodatku były to naprawdę dobre opinie, zachęcające do wypróbowania czegoś na sobie. Nastąpił taki moment, gdy wykończyłam kolejny krem na noc, więc należało go czymś zastąpić i wówczas do moich rąk trafił Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną. 


Opis:
Hypoalergiczny krem brzozowo-nagietkowy z betuliną powstał w oparciu
o składniki naturalne, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry. Głównymi substancjami aktywnymi są betulina i kwas betulinowy, uzyskiwane
z kory brzozy, które łagodzą stany zapalne i regenerują tkankę skórną w przypadku uszkodzeń. Działanie przeciwzapalne i kojące kremu jest wzmocnione dodatkiem ekstraktu z nagietka, który również odżywia i oczyszcza, przywracając skórze równowagę.
Na co dzień zaleca się stosowanie również uzupełniająco lekkiego kremu nagietkowego, który zapewniając skórze długotrwałe nawilżenie i ochronę, zwiększa efektywność pielęgnacji.

·         zmniejsza stany zapalne skóry działa ściągająco i oczyszcza pory,
·         chroni przed podrażnieniami wygładza i odżywia skórę,
·         wyrównuje koloryt cery
·         stymuluje naturalne procesy odnowy naskórka, wspomaga mechanizmy obronne skóry
·         likwiduje uczucie ściągnięcia i swędzenia
·         wzmacnia odporność skóry na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych

Skład:
Woda,  Olej sojowy,  Olej jojoba,  Wosk pszczeli,  Olej z pestek winogron,  Betulina,  Stearynian sodu,  Kwas cytrynowy,  Ekstrakt z nagietka lekarskiego  

50 ml mały słoiczek kupujemy w kartonowym opakowaniu, gdzie wszystko zostało utrzymane w tej samej stylistyce, która jest skromna i ładna. Ze względu na swoją wielkość opakowanie z kremem nadawałoby się nawet do zabierania ze sobą w podróż.
Na swój egzemplarz zapłaciłam 31 zł w toruńskim sklepie Helfy, choć produkty Sylveco są dostępne w różnych miejscach i w zróżnicowanych cenach. 


Krem posiadający beżowe zabarwienie jest bardzo gęsty, ale kremowy w swojej konsystencji. W składzie nie znajdujemy żadnych substancji zapachowych, więc to reszta składników w nim zawartych stwarza, ze według mnie on delikatnie śmierdzi, co utrudniało mi jego aplikację. Trzeba nakładać go w małych ilościach, a mimo to i tak jest bardzo wydajny. 

Kosmetyk ten najlepiej będzie sprawdzał się w czasie mrozów lub chłodnych dni, jako krem ochronny. Największą jego wadą jest, bowiem brak jakiegokolwiek nawilżenia, gdyż jedynie mocno natłuszcza skórę. Jego treściwa konsystencja sprawiła, że zapychał moją skórę niemiłosiernie i zamiast mi pomagać to było coraz gorzej. Dopiero po dłuższym czasie, jak moja cera się do niego przyzwyczaiła to zauważyłam, że rozjaśnił stare blizny potrądzikowe, ale nic po za tym. Musiałam niestety spisać go na straty w kwestii stosowania na skórę twarzy i zaczął służyć mi, jako natłuszczanie skórek wokół paznokci, właśnie w ten sposób mam zamiar go wykończyć, a nie wyrzucić do kosza. 
Dam mu jeszcze jedną szansę, gdy na jesień będę przechodziła kurację kwasem glikolowym. Zobaczymy jak zareaguje moja skóra w momencie mocnego złuszczenia i wysuszenia. Natomiast na ten czas nie jestem w stanie napisać nic dobrego. 

Pierwsze podejście do produktów Sylveco uważam do nieudanych. 

33 komentarze:

  1. Miałam próbki, ale nie przekonały mnie do zakupu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam go i świetnie sprawdzał się po kuracji kwasami w okresie jesienno-zimowym :)
    Jeśli możesz kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam mu właśnie drugą szansę jak będę na jesień taką kurację przechodziła.

      Usuń
  3. Próbka rokitnikowego również zrobiła mi kuku :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że nie spełnił Twoich oczekiwań.
    Cena też nie jest mała , jak na tak słaby produkt , do tego jeszcze lekko śmierdzi jak napisałaś , niestety ale to nie produkt dla mnie.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. JA ostatnio kupiłem żel tymiankowy .. jak sie sprawdzi to będe probował innych kosmetykow tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera niestety nie lubi oczyszczania żelami.

      Usuń
  6. Chyba raczej się nie skusze na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie słabo. Dobrze wiedzieć czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o kurczę! szkoda, że Ci nie podpasował :/ bo ja właśnie szukam jakiegoś kremu na rozjaśnienie blizn po trądziku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już lepiej kupić coś z zawartością witaminy C.

      Usuń
  9. szkoda, że u Ciebie nie sprawdził się najlepiej, lubię tą markę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż od pierwszego użycia raczej się z nią nie polubiłam.

      Usuń
  10. Nie miałam go jeszcze u siebie,ale też czytałam bardzo dobre recenzje o kosmetykach sylveco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, dlatego chciałam spróbować ale nie wyszło na pierwszym razem.

      Usuń
  11. Szkoda, że nie zaprzyjaźniłaś się z nimi :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie skorzystam z niego, zdecydowanie wolę znane marki, chociaż mam świadomość, że znany nie znaczy na pewno dobry, czy też skuteczny:D

    Micia

    OdpowiedzUsuń
  13. ja uwielbiam lekki krem nagietkowy na dzień w opakowaniu z pompką :) tych treściwych kremów w słoiczku nie miałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie wiem czy chcę testować od nich kolejny krem.

      Usuń
  14. Chyba nie dla mnie, sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio przerzuciłam się na lekkie kremy, więc raczej też nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ubiegłej jesieni używałam z Sylveco kremu brzozowego z betuliną wspominam go b. dobrze u mnie się spisał.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam wersję bez nagietka i lubiłam go stosować na noc. Szkoda, że u Ciebie krem się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.