Farmona | Tutti Frutti Cherry & Currant peeling cukrowy do ciała

Gdy zaczyna się okres wiosenny/wakacyjny staram się zawsze peeling do ciała mieć w łazience. Drugą sprawą jest fakt, że bardzo lubię ten rodzaj produktów. Dla mnie, jako posiadaczki bardzo grubej i wymagającej skóry, która nie toleruje jakichkolwiek balsamów, regularne złuszczanie to klucz do tego, aby nawilżacz w postaci oliwki lepiej się wchłaniał oraz mocniej działał.
Ostatnio opisywałam Wam peeling z Lirene, a dzisiejszym bohaterem jest Farmona, albo, jak kto woli Tutti Frutti


Opis:
Cukrowy peeling do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych i aromatycznym zapachu dojrzałej wiśni i orzeźwiającej porzeczki. Cukrowy peeling doskonale myje, regeneruje i pielęgnuje ciało. Dzięki zawartości masła Karite i witaminy E głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia skórę, sprawiając, że staje się zachwycająco miękka i delikatna. Naturalne kryształki cukru, zanurzone w odżywczym olejku, usuwają martwy naskórek oraz wygładzają i delikatnie natłuszczają ciało, dzięki czemu nie jest konieczne używanie balsamu. Dodatkowo, orzeźwiający, delikatnie cierpki zapach soczystych owoców rozpieszcza zmysły i pozwala ulecieć w świat marzeń.

Wstyd się przyznać, ale jest to mój pierwszy produkt Tutti Frutti. Wiele razy czytałam o nich, aczkolwiek nigdy nie zdecydowałam się cokolwiek zakupić. Zmieniło się to podczas jednej z moich wędrówek do Rossmanna, gdzie okazało się że 300 ml opakowania tego peelingu są przecenione z około 16 zł na 10. Nie zastanawiałam się i wersję wiśniową wrzuciłam do koszyka.
Wielki plus za śliczne, posiadające swój urok bardzo trwałe i świetnie wykonane opakowanie. Plastik jest gruby oraz dobrej jakości. Wystarczy odkręcić solidne czarne wieczko, a ukazuje nam się produkt w pełnej okazałości, przez co szybko się go wyjmuje z opakowania oraz aplikuje na ciało.
Peeling ma bardzo gęstą, pełną drobinek konsystencje. Pachnie niesamowicie, w dodatku potem utrzymuje się on na ciele, a cała łazienka pachnie mi wiśniami przez długie godziny. Jego bogata konsystencja powoduje, że wystarcza niewielka ilość, aby wymasować sporą część ciała. Drobinki cukrowe nie rozpuszczają się za szybko, dzięki czemu przyjemny masaż trwa dłużej. 
Ze względu na ilość drobinek i zważając, na fakt, że są one dość ostre świetnie ściera martwy naskórek. Pobudza krążenie oraz usuwa wszelki brud z ciała. Po użyciu kosmetyku skóra pozostaje niesamowicie gładka, miękka i przede wszystkim nie jest wysuszona, ponieważ pozostawia na niej delikatną warstwę nawilżającą. Myślę, że jeśli ktoś nie posiada wymagającej skóry to nawet użycie balsamu czy oliwki po nim byłoby zbędne. 

Zanim napisałam swoje trzy grosze na temat tego produktu, postanowiłam trochę o nim poczytać. Opinie są bardzo podzielone, ale jeśli chodzi o mnie to spełnia całkowicie moje oczekiwania i jestem z niego bardzo zadowolona. 

9 komentarzy:

  1. Muszę go mieć, uwielbiam wszystko, co wiśniowe :) Mialam inny peeling z tej serii i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego typu produkty do ciała, ale tego peelingu jeszcze nie miałam. Moimi ulubieńcami są dwa scruby do ciała z Action (pisałam o obu na blogu ;) i trudno będzie im dorównać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie zastanawiałam się nad jego zakupem. Wersje małe niestety nie mają swoich dużych odpowiedników(chyba),a bardzo je polubiłam. Na pewno kupie wersje wiśniową bo kocham ten zapach ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, że używając taki peeling możemy ominąć balsamowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też lubię te peelingi, ogólnie seria Tutti Frutti jest bardzo udana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bardzo lubię peelingi dlatego może i ten wypróbuje. =)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie różne opinie o tych peelingach są, ale ja je lubię, bo fajnie pachną :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.