Sensique | Bronzing Powder nr 109

Ta recenzje zgubiła się gdzieś w czeluściach moich planów, gdyż dawno już dzisiejszy bohater pojawił się w moich ulubieńcach. Nadrabiam, więc tą zaległość, a Was zapraszam do czytania. 


Kiedyś bardzo ciężko było dostać dobry bronzer. Obecnie na rynku mamy sporą konkurencję, przebierać w produktach można swobodnie a konturowanie twarzy stało się jedną ze standardowych czynności w naszych makijażach.
Początkowo zastanawiałam się nad zakupem bronzera z Kobo, który jest wiele zachwalany, ale wówczas do szaf Sensique weszły nowe Bronzing Powder stworzone we współpracy z Danielem Sobieśniewskim. Pomaszerowałam, więc do Natury i tak nr 109 Ultra Bronze trafił do mojego koszyka. 


Produkt ten kosztuje grosze gdyż za 12 gram płacimy około 10 zł. Może plastikowe opakowanie nie jest najwyższych lotów, ale to przecież wnętrze liczy się najbardziej.
Odchylając wieczko znajdziemy zupełnie matowy bronzer z wytłoczonym słoneczkiem. Jestem zachwycona jego wydajnością, ponieważ stosuję go codziennie od początku marca, a jak możecie zauważyć na zdjęciach nawet wytłoczenie starło się w niewielkim stopniu. Pewnie będzie ze mną jeszcze przez długie miesiące.
Bronzer posiada piękny chłodny, ale stosunkowo ciemny odcień, który nie wpada ani w odcienie siwe czy brudne. Bardzo suchy i dość twardy w swojej konsystencji, jest cudownie napigmentowany. Mocno zbity nie pyli się, nie kruszy, a jego konsystencja sprawia, że nabiera się na pędzel w idealne ilości, która nie pozwala wyrządzić sobie krzywdy. Najlepiej współpracuje z małym puchaczem przeznaczonym do konturowania. 


Jego odcień idealnie nadaje się do konturowania twarzy, gdyż przy jego pomocy jesteśmy w stanie uzyskać idealne cienie. Dodatkowo świetnie się nakłada oraz blenduje. Konsystencja wpływa na kolejny plus, gdyż bronzer nie robi żadnych plan, nie ściera się i idealnie stapia się z podkładem czy innymi produktami. Na mojej twarzy wytrzymuje długie godziny. Nawet po 11 godzinach pracy w restauracji nadal wygląda idealnie.
Może i w opakowaniu prezentuje się na bardzo ciemny, ale wiecie, że również jestem bladziochem, a ten odcień prezentuje się naprawdę naturalnie. 

Nic więcej od bronzera nie oczekuję, dla mnie to kolejna perełka, w dodatku tania i ogólnie dostępna. Z chęcią jednak nadal przetestuję bronzer z Kobo. 

4 komentarze:

  1. Wow, konwalie, ja dziś kupiłam te piękne kwiatki od babki spod polo marketu :)
    11 godzin to trwałość godna podziwu

    OdpowiedzUsuń
  2. Długa trwałość jestem pod ważnieniem :)
    Duży plus że nie ma świecących drobinek, Oj tego to ja nie lubię.

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda faktycznie trochę ciemno ale chętnie mu się przyjrzę :) 10 zł to bardzo niska cena,a skoro produkt warty uwagi to czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na zdjęciu wygląda ciemno i wręcz szaro-fioletowo, ale na żywo nigdy go nie widziałam, więc wierzę na słowo :D Bronzerów za bardzo używać nie umiem, wiec ze względu na jego dość ciemny kolor raczej się na niego nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.