Nosić makijaż na siłowni czy nie?

Dzisiaj chciałabym poruszyć nieco kontrowersyjny temat, do którego zostałam zainspirowania rozmową, jaką przeprowadziłam ostatnio z jedną z moich przyjaciółek. Po tytule już zapewne wiecie, iż chodzi o makijaż na siłowni. 


Chodzę na siłownię regularnie od stycznia tego roku, oczywiście wcześniej też ćwiczyłam, ale w domu. Na samym początku czułam się strasznie skrępowania i patrzyłam na wszystkich wokoło, jednakże po czasie nabrałam pewności siebie. Trudne początki spowodowały, że nie tylko zwracałam bardzo uwagę na to jak wyglądam w czasie ćwiczeń, ale nosiłam również pełny makijaż. 

Bardzo często słyszę stwierdzenie, że na siłownię nie powinno nosić się makijażu. Szanuję każde zdanie, ale i tak krzywe spojrzenia czy obgadywanie pod nosem dziewczyn w makijażu zauważam do tej pory.
Jakie jest moje zdanie? Wszystko z umiarem oraz rozsądkiem. Raz chodzę na siłownię w makijażu, raz bez i w każdej tej kreacji czuję się dobrze oraz pewnie. Jeśli już wybieram się w to miejsce w makijażu, nigdy on nie jest pełny, ale wykonany, aby był praktycznie niezauważany i jak najbardziej naturalny. Tak naprawdę nie obchodzi mnie to, co ktoś o mnie pomyśli w czasie ćwiczeń. Nie chodzę na siłownię, aby przejmować się opinią innych ludzi, ale po to by doskonalić swoje ciało. 
Kiedyś nie potrafiłam wyjść z domu bez makijażu, wersja mnie saute zupełnie mi się nie podobała. Zmiana tego podejścia przyszła z wiekiem, a świadomość tego, że to nie makijaż buduje pewność siebie jest bardzo przydatna. Oczywiście, jeśli dziewczyna ma kompleksy z powodu stanu własnej skóry, a ,,tapeta" powoduje, że czuję się dużo lepiej to, dlaczego miałaby z niego zrezygnować? 

Wielkie nie dla dziewczyn, które pomyliły siłownię z klubem nocnym. To samo kieruję do dziewczyn, które przychodzą tam tylko na pokaz. Nigdy nie zrozumiem tego jak można chodzić w miejsce gdzie kobiety i mężczyźni wylewają z siebie siódme poty, a one robią wszystko w ślimaczym tempie tylko po to, aby się nie spocić. Jeśli ktoś to będzie mi w stanie wytłumaczyć to bardzo proszę. 

Jeśli jesteś jedną z tych, które nie potrafią zrezygnować z makijażu na siłowni, to nie zapomnij o swojej skórze. W trakcie treningu pocimy się, a nasze pory ulegają rozszerzeniu, przez co są bardziej podatne na zapychanie. Dodatkowo nasz pot jest idealną pożywką dla bakterii. Dlatego też dobrze by było zrezygnować z pewnych elementów makijażu, bądź postawić na kosmetyki lekkie, łagodne dla skóry. 
Sama, jeśli idę w makijażu na siłownię to na mojej buzi widnieje podkład mineralny lub krem BB. Ponieważ borykam się z dużymi cieniami, obowiązkowym jest sprawdzony korektor. Oczy nie mogą pozostać samotne, więc trwała maskara zawsze jest plusem. Brwi przeczesuję jedynie żelem, a na usta nakładam balsam ochronny. Wszystkie te produkty pozwalają na wykonanie makijażu typu ,,no-makeup". 

Podsumowując, szanuję podejście każdej kobiety do makijażu na siłowni, bo najważniejsze jest to abyśmy czuły się dobrze, ale pamiętajcie, że wasza skóra jest bardzo ważna i należy o nią odpowiednio dbać. 

Jestem bardzo ciekawa waszego zdania na ten temat i waszych doświadczeń. Chętnie poczytam, więc czekam na komentarze. 

14 komentarzy:

  1. Też chodzę w makijażu na siłownię, ale nie jest to pełna tapeta i wyrysowane brwi.Fakt, że taki look mocno rzuca się w oczy, ale dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli dziewczyna czuje się w tym dobrze, to tak jak Ty uważam, że nic mi do tego. A jeśli ktoś przychodzi na siłownię pooglądać czyjeś makijaże i ubiór, to nie mam pytań. Oczywiście ważne jest by odpowiednio zadbać o cerę i nie przesadzać, bo tylko zaszkodzimy naszej skórze, a tego nie chcemy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie Kochana bez makijażu da się żyć i mieć wysoką samoocenę , u mnie z dwójką dzieci cięzko o codzienny makijaż , po prostu czasu brakuje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas temu nie wyobrażałam sobie, żeby wyjść z domu bez makijażu... teraz to jednak norma ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście że nie będę się malować na siłownię :) choć mam cerę z przebarwieniami nie wstydzę się jej i mam dystans od kilku lat do siebie, którego mi wcześniej bardzo brakowało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chodzę na siłownię (choć bardzo bym chciała, jednak czuję, że idąc tam sama czułabym się za bardzo przytłoczona), ale na studiach jako WF siłownię sobie wybrałam. Na uczelnię przychodziłam w makijażu, jednak i tak to był okres gdy dopiero uczyłam się malować, więc nie miałam go za dużo. Z doświadczenia jednak wiem, że nie warto zakładać mnóstwo tapety, bo nie dość, że później wygląda to nieestetycznie to nasza skóra się dusi. Jak wspomniałaś - krem BB czy jakieś minerały i do przodu! Ewentualnie naprawdę lekki podkład, jeśli ktoś czuje się lepiej :)
    Ciekawie piszesz, więc obserwuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie chodzę na siłownię,ale myślę że każdy chodzi tak jak czuje się najlepiej czy to w makijażu,czy bez :)

    OdpowiedzUsuń
  7. z racji, że mam rzęsy zrobione to makijaż mam, ale nie wyobrażam sobie nie mieć podkreślonych brwi dodatkowo :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Makijaż na siłowni wg mnie jest kompletnie zbędny. Może się sprawdzi, jeśli ktoś nie planuje się spocić, ale wtedy sens wizyty na siłowni jest dla mnie niejasny. Niektórzy nie mają dystansu do siebie i nie potrafią wyjść z domu bez makijażu, więc i na siłownie go nakładają. Dla mnie jest to trend niezrozumiały, ale jak oglądam filmiki Chodakowskiej, to nieraz i ona ma make up podczas ćwiczeń, więc nie ma co się dziwić, że siłowni królują pomalowane dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam rozumiem lekki puder ale prawda jest taka ze idziemy tam ćwiczyć a nie na wybieg - na siłowni sie pocimy i makijaż i tak... Zanika.
    Dlatego ja nie chodze na siłowanie w makijażu. Ja tam chodze ćwiczyć a to czy patrzą na moj ryj bez makijażu... Cóż mam to gdzies

    OdpowiedzUsuń
  10. rozumiem :) ja na siłownie delikatnie wyrównuję koloryt skóry- korektor na niedoskonałości, korektor pod oczy i lekkie przypudrowanie. Do tego tusz na rzęsy, a na brwi podobnie jak Ty- żel. Oczywiście biorę ze sobą małą kosmetyczkę, w której mam podkład, puder, korektor, tusz do rzęs, kredke do brwi i róż, żeby już po ćwiczeniach, po prysznicy i zmyciu tego, co wcześniej miałam na twarzy, przed wyjściem do ludzi trochę się umalować. Jednak faktycznie zauważyłam, że są dziewczyny, które poprawiają makijaż przed ćwiczeniami, a nawet w ich trakcie. Sama tego nie rozumiem. Jedyne, co ja robię w trakcie ćwiczeń to ocieranie potu z twarzy :D
    pozdrawiam i zapraszam http://maginspires.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Siłownia i makijaż to dwa sprzeczne słowa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie chodzę na siłownię, a biegam. Osobiście nie wyobrażam sobie biegać w makijażu, bo leje się ze mnie okrutnie. Gdybym chodziła na siłownię, to pewnie też bez makijażu, ale nie krytykuję osób, które mają wtedy lekki makeup na sobie. W końcu nie ważne kto co o nas pomyśli. Ważne jest to, jak my się czujemy! A mamy czuć się ze sobą dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Święte słowa. Zgadzam się w 100%. Ja zazwyczaj mam na sobie lekki makijaż twarzy lub jeśli skóre mam w dobrej kondycji to go zmywam. Na oczach zawsze lubię coś mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Osobiście nie rozumiem szumu w okół tego tematu. Każdy chodzi na siłownie w jednym celu ale zdarzają się odchyłki od normy i dziewczyny chodzą tam aby ... hmmm powypinać pupę i wystawić cycki hah w tym celu potrzebują też pełnej tapety :D Ale bywa tak a przynajmniej ja tak mam,że idę na siłownie prosto po pracy nie wstępując po drodze do domu więc siłą rzeczy ten makijaż na twarzy mam ale nie jest to za każdym razem i nie codziennie. Więc myślę,że wszystko ma swoje granice i jeśli zdarzy się nam pójść w makijażu to krzywdy sobie nie zrobimy - ale podkreślę,że w makijażu a nie tapecie ;) Istnieje też kwestia indywidualności - każdy robi co chce a innym nic do tego. Jesteśmy dorośli i każda z Nas robi wszystko na swój rachunek ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.