Garnier | Płyn micelarny z olejkiem arganowym

08:30
Gdy tylko dotarła do mnie wiadomość, że Garnier wypuści na rynek nowy rodzaj ukochanego przez wielu płynu micelarnego to do momentu aż do mnie trafił, przebierałam nogami jak mała dziewczynka za cukierkami. Upolowałam go krótko po premierze w drogeriach i przyszedł czas na recenzję. 


Opis:
Pierwszy płyn micelarny Garniera z olejkiem arganowym, który skutecznie usuwa trwały i wodoodporny makijaż, będąc jednocześnie delikatnym dla każdego typu skóry. Dwufazowa formuła z olejkiem arganowym idealnie usuwa każdy rodzaj makijażu oraz odżywia i koi skórę. 
Przeznaczony do każdego rodzaju cery. 

Skład:
Aqua/Water, Cyclopentasiloxane, Isohexadecane, Argania Spinosa Oil/Argania Spinosa Kernel Oil, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, CI 60725/Violet 2, Decyl Glucoside, Dipotassium Phosphate, Disodium EDTA, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexyl Salicylate, Geraniol, Haematococcus Pluvialis/ Haematococcus Pluvialis Extract, Hexylene Glycol, Limonene, Linalool, Pentaerythrityl Tetra- Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Polyaminopropyl Biguanide, Potassium Phosphate, Sodium Chloride, Parfum/Fragrance

Zazwyczaj nie otwieram nowego produktu dopóki nie wykończę starego, ale w tym przypadku po prostu nie mogłam się powstrzymać.
Wielka butla zawierająca 400 ml nie odróżnia się niby od poprzednich płynów micelarnych od Garniera, więc wydaje mi się, że nie ma się tu, nad czym rozwodzić. Powinien już być dostępny w każdej większej drogerii, choć zauważyłam na przykład, że niektóre Rossmanny nie mają go jeszcze w asortymencie. Jego cena jest troszeczkę większa, ponieważ wynosi 21,99. 
Jako że jest to produkt z olejkiem, posiada on dwie fazy: wodną oraz olejową, które przed użyciem należy zmieszać poprzez mocne wstrząśnięcie butelką. Późniejsza aplikacja na wacik powinna odbyć się szybko, ponieważ fazy się szybko rozdzielają.
Płyn posiada cudowny zapach, który osobiście porównałabym do drogich, intensywnych perfum. Zauważyłam, że przez jakiś czas utrzymuje się na skórze i niewątpliwie umila proces demakijażu. 
Jest już dobry miesiąc i nadal nie zużyłam połowy butelki, mimo codziennego stosowania. 


Przechodząc do kwestii, która interesuje wszystkich najbardziej, czyli do działania mogłabym napisać jedno słowo: MISTRZOSTWO! W tym momencie powinnam odesłać Was do drogerii, abyście się sami przekonali. 
Zrobiłabym tak gdybym nie była sobą. 
Po ostatnich porażkach przy testach licznych płynów micelarnych, okazał się miłym wybawieniem. Dawno nie miałam produktu, który zmywa cały makijaż, każdy możliwy specyfik nałożony na twarz w przeciągu chwili bez tarcia i trudzenia się przy doczyszczaniu. Radzi sobie bezproblemowo nawet z tuszem So Couture od L'Oreal a ciężko jest się go pozbyć z rzęs.
Doczyszcza buzię wręcz idealnie, nie trzeba nic po nim poprawiać. Nadaje się także do demakijażu oczu, ponieważ nie odczuwałam po nim żadnego pieczenia i innego rodzaju dyskomfortu, nie podrażnił także moich bardzo wrażliwych oczu. 
Pozostawia skórę miękką, gładką oraz delikatnie nawilżoną ze względu na zawartość olejku arganowego. Przynosi naprawdę ulgę, ponieważ w czasie demakijażu wacik wręcz delikatnie sunie po naszej twarzy, a brud schodzi dosłownie sam. 
Nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków na mojej skórze po jego stosowaniu, a wręcz przeciwnie. Podejrzewam jednakże, że w tym przypadku przy niektórych rodzajach skóry może nie być do końca różowo, ponieważ jeśli przeanalizujecie skład to zauważycie, iż posiada on składniki, które mogą na przykład wywoływać zaskórniki. 

Jestem zachwycona i jeszcze raz chylę czoła ku producentowi! 

33 komentarze:

  1. Jeśli rozpuszcza So Couture, to musi być naprawdę dobry :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji używać tego płynu :)Ale może się skuszę, tym bardziej, że mój obecny płyn micelarny właśnie się kończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kusi kusi, ale obawiam się, że ten olejek arganowy źle wpłynie na moją skórę twarzy, która jakoś nie lubi się z olejkami :( póki co mam zielony i uwielbiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielony sama uwielbiam, choć ten to cukiereczek.

      Usuń
  4. u mnie ten płyn trafił do mojej mamy, która lubi takie produkty i jest z niego zadowolona ;)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę go mieć! I to nie dlatego, że dobrze zmywa, tylko dlatego, że pięknie pachnie... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój płyn micelarny już powoli sięga dna i właśnie na ten się przyczajam, bo ta wersja z różową nakrętką świetnie mi się sprawdziła ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że się sprawdza :) właśnie się nad nim zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. musze go wyprobować :D juz mam troche dosyc tego rozowego :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno go wypróbuję, chociaż opinie zbiera różne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, mi bardzo przypasował a posiadam skórę mieszaną.

      Usuń
  10. Olejki super się sprawdzają do demakijażu. Osobiście pokochałam olej kokosowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wszelkie oleje więc od razu wiedziałam, że się u mnie sprawdzi.

      Usuń
  11. sama go nie testowałam ale czytałam o nim dużo pozytywnych opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wersja różowa to mistrzostwo - po ostatnich przebojach z oleistym Evree chyba nie mam na niego ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to jest zupełnie inna sprawa niż Evree.

      Usuń
  13. Dopiero niedawno wypróbowałam płyn do demakijażu z Garniera, ale tą wersję różową. Dobrze się sprawdza, więc pewnie następnym razem skuszę się na tą nowość.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kupiłam go niedawno, ale jeszcze nie wyrobiłam sobie o nim zdania :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio zdecydowałam się na ten produkt, mimo że jestem wierna płynowi z firmy Mixa - skóra zaczerwieniona. Rzeczywiście zmywa makijaż dokładnie, jednakże spowodował u mnie liczne małe chrosteczki podskórne, moja twarz jest chropowata, wyczuwalne są uwypuklenia, gdy przejadę dłonią po twarzy. Moją skórę zapchał, ale każda cera reaguje inaczej. Teraz nie wiem tylko, jak się pozbyć tych kropeczek. Pozdrawiam serdecznie, Kasia :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.