Ardell | Sztuczne rzęsy Demi Wispies

Większość z nas po prostu maluje rzęsy, jestem jedną z tych kobiet, aczkolwiek wiele z nas również ogląda tutoriale makijażowe na youtube, gdzie sztuczne rzęsy zobaczymy w praktycznie każdym z nich. Efekt otwarcia oka, jaki potrafią zafundować jest niezaprzeczalnie cudowny. Chciałam się przekonać na własnej skórze. 


Demi Wispies od Ardell to już praktycznie legenda w światku makijażowym. Sam zachwyt wywołuje ich wygląd. Wykonane z naturalnego włosia, zbyte w kępki na przezroczystym pasku. Kiedyś mało dostępne, teraz do zakupienia nawet w sąsiadującym Rossmannie za około 20-22 zł, jednakże zamawiając z internetu można je zakupić odrobinę taniej. Właśnie z tych powodów trafiły do mnie, jako pierwsze. 


Model jest odrobinę dla mnie za duży, więc początkowo przycięłam go o dwa segmenty, po czym okazało się, że nadal kłuje mnie w wewnętrznym kąciku oka. Ucięłam wówczas kolejny segment. Teraz mogą wydawać się odrobinę za krótkie, co może również świadczyć o tym, że nie jest to model dla mojego oka. Mimo to nosi się je bardzo komfortowo, są praktycznie niewyczuwalne na oku a to jak się prezentują i jak podkreślają spojrzenie jest niemożliwe do opisania słowami. Przede wszystkim jednak ujęły mnie tym, że nie wyglądają sztucznie na oku. 
Przezroczysty pasek, na którym zostały umieszczone włoski powoduje, że opcjonalnym staje się wypełnienie luk na czarno czy narysowanie kreski eyelinerem. 


Nie są to rzęsy na raz. Spokojnie można je wykorzystać parę razy, ale też trzeba pamiętać o ich pielęgnacji. Moje przeszły nie tylko kąpiel w wodzie, aby wyczyścić je z tuszu, ale takie zabiegi jak odrywanie z nich kleju. Nic się z nimi nie stało, nadal wyglądają świetnie i są gotowe do kolejnego naklejenia. 


Może nie jestem fanką noszenia sztucznych rzęs, na co dzień, a jedynie od wielkiego wyjścia, aczkolwiek zostałam zachęcona i na pewno nie są to ostatnie sztuczne rzęsy, które zobaczycie na blogu. 

22 komentarze:

  1. Wyglądają ładnie :) Miałam kiedyś sztuczne rzęsy tej firmy, ale niestety nie znalazły u mnie zastosowania, gdyż bardzo źle czuję się gdy mam je na powiekach :) Tak więc następnym razem chcę zainwestować w połówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zastanawiałam się nad zakupem połówek, ale zrezygnowałam. Jeśli będą mi potrzebne to wytnę je właśnie z tych.

      Usuń
  2. Wyglądają naprawdę efektownie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również chciałabym się w końcu zdecydować na kupno takich sztucznych rzęs, choćby na próbę :)
    Zapraszam również do mnie >> MÓJ BLOG <<

    OdpowiedzUsuń
  4. Te rzęsy mam na chciejliście, ale czekam na odpowiedni moment by je kupić i wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, fantastyczny efekt, ja raz miałam rzęsy zagęszczone przez kosmetyczkę. szybko jednak zaczęły mnie drażnić. i nie mogłam się ich samodzielnie pozbyć. te bardziej by mi odpowiadały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na doklejane rzęsy na przykład metodą 1 do 1 nigdy bym się nie zdecydowała.

      Usuń
  6. Na oku prezentują sie cudnie:) ja jednak boje sie stosować sztuczne rzęsy ze względu na moje uczulenie na klej:(
    www.kayleenbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam te same rzęski i są super. Też obcinałam bo są meeeeega długie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nie do każdego oka będą pasowały bez przycinania.

      Usuń
  8. Wyglądają pięknie. Mnie się wydaje, że mam za małe oczy na sztuczne rzęsy :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.