Time For Change #3: Najpierw masa, potem yyyy masa!

Poprzedni post TFCH opiewał w same pozytywne i sukcesy, a dzisiaj troszkę przystopujemy. 


Nadeszła sesja i jest to zawsze czas, w którym człowiek mimowolnie spożywa ogromne ilości jedzenia, a tym samym kalorii. Siedząc w domu nad książkami wędruje się, co chwilę do lodówki szukając kolejnej przekąski. Jestem świadoma tego czasu i aby uniknąć tragedii postanowiłam jeść tylko taką ilość jedzenia, by wagę utrzymywać. Udało mi się, więc jestem z siebie dumna, mimo że nadal mam pociąg do słodyczy i na przykład pizzy. Powstrzymuje się jednakże od wpychania w siebie takich rzeczy, staram się również więcej i zdrowiej gotować w domu.
W tym wszystkim bardzo pomocna okazała się dla mnie siłownia, która zapewniała mi sporą dawkę ruchu w ciągu tygodnia oraz spalanie nadmiaru kalorii. Kolejnym małym sukcesem w tym aspekcie, jest fakt, że wróciłam na bieżnię. Zawsze przed lub po godzinnym treningu przez około 30-45 minut sobie truchtam lub szybko chodzę. 




Moje mięśnie przyzwyczaiły się już do większego wysiłku, a tym samym zakwasy mi mniej utrudniają funkcjonowanie w ciągu dnia. Najbardziej jednak jestem zadowolona z tego, że widzę pierwsze efekty na swoim ciele. Nie tylko się lepiej czuję, ale moje uda i pośladki oraz brzuch zaczynają coraz lepiej wyglądać. Wysmukliły się odrobinę, stwardniały i wyglądają na mniejsze. Już samo to daje nadzieję, na coraz to lepsze efekty i osiągnięcie zamierzonego celu. Chodzenie na siłownię sprawia mi prawdziwą przyjemność, będę to kontynuowała z wielką chęcią nadal, szczególnie, że po zakończeniu się sesji będę miała na to o wiele więcej czasu. 



Nie mogę Wam napisać, że zrzuciłam kolejny kilogram i jestem coraz bliżej ,,wagowego" celu. Jednakże nie chodzi w tym wszystkim tylko o wagę, ale także o własne samopoczucie oraz wygląd ciała, który będzie mnie zadowalał. Nie stwierdzę, więc, że ostatni czas przetrwoniłam, ponieważ więcej jadłam, bo inne małe sukcesy też są ważne. Tymczasem jak czytacie ten post, jestem już po sesji, więc powrócę już do standardowej diety. 

16 komentarzy:

  1. napisałam ostatnio bardzo podobny post o swoich początkach i diecie redukcyjnej ;) wszystko się da, trzeba cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o tym, wróciłam już do starych nawyków skoro sesja się skończyła ;).

      Usuń
  2. Trzymam za Ciebie kciuki :) Sama zarzuciłam 25kg i myślę, że postaram się jeszcze troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie jak człowiek się uczy to chce jesc i jesc..

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia:) ja zawsze byłam zbyt chuda więc temat mnie nigdy nie dotyczył..,

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatnio trochę sobie odpuściłam ćwiczenia i zdecydowanie przesadzałam z jedzeniem, ale pora wziąć się w garść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja w ciągu miesiąca zrzuciłam tylko 2 kg i jest mi trochę smutno. liczyłam na lepszy wynik. mam nadzieję, że dalej będzie nam szło tylko lepiej, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie lepiej, cierpliwości troszeczkę ;).

      Usuń
  7. Gratuluję zdania sesji :) Ja planuję poćwiczyć w domu, ale jakoś weny nie mogę złapać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah jeszcze niestety nie wiadomo czy zdana, czekam na ostatnią ocenę, ale miejmy nadziję, że będzie dobrze! Oj zmotywowanie Ci potrzebne :D.

      Usuń
  8. najważniejsze jest widzieć zmiany. :) kilogramy to tylko liczba, której na co dzień nie widać. a zmiany w ciele tak :) wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.