Time For Change #2: Walcząc z tankowcem i skórką pomarańczową

Bez zbędnych wstępów zacznijmy od aktualizacji oraz moich postępów.


Kupiłam karnet na siłownię! Tak jak obiecałam przełamałam swoją niechęć i obecnie staram się być co drugi dzień na siłowni. Muszę przyznać, że różne formy zajęć typu fitness mi odpowiadają oraz sprawiają przyjemność, więc raczej z nich nie zrezygnuję. Uświadomiłam sobie, że moje 3-miesięczne lenistwo, bardzo mocno odbiło się na mojej kondycji i na początku po godzinie zajęć byłam tak wypompowana, że miałam ochotę jedynie na prysznic, a potem własne łóżko. Teraz widzę już delikatną poprawę, ale na wszystko potrzeba czasu. 
Waga? 8 stycznia ta zła maszyna pokazała 59,2 kg, także mam się z czego cieszyć, gdyż zrzuciłam już przeszło 2,5 kilograma. 
Jak na razie najwięcej problemów sprawia mi jedzenie i jego regularność. Gdybym miała więcej czas na gotowanie pewnie byłoby znacznie lepiej. Staram się nad tym pracować.


Dzisiaj chciałabym przede wszystkim zająć się tematem mojego tankowca i skórki pomarańczowej.
Co to takiego tankowiec zapytacie? Otóż jest to mój tyłek i tak nazywam, ze względu na rozmiary. W momencie krytycznym wykonałam jego zdjęcie i po prostu byłam przerażona jak to wygląda. Mając prawie 23 lata wyglądał on jak u kobiety co najmniej po 40-stce, nie obrażając oczywiście nikogo. W oczy rzucał się nie tylko ogromny rozmiar ale również nagromadzona tam skóra oraz celulit. Zaczęłam główkować jak sobie z tym poradzić nie tylko ćwiczeniami i dietą. Wtedy przypomniały mi się bańki chińskie. 



Zamówiłam zestaw takich baniek na allegro za około 25 zł z przesyłką. Odkąd do mnie dotarły co drugi dzień, po prysznicu czy kąpieli wykonuje nimi masaż ud, pośladów oraz brzucha.
Bański zostały wykonane z bardzo grubej gumy i przy pierwszych użyciach były problematyczne w używaniu, mimo że za każdym razem wyparzałam je we wrzątku aby odrobinę zmiękły. Z czasem wyrobiły się na tyle, aby nie sprawiały problemów. 


A co tutaj chodzi? Zasysając na danej partii ciała powietrze za pomocą jednej z baniek wykonujemy masaż, stosując różne typy ruchów, jednakże najpopularniejsze są pewnie góra-dół. Należy jednak pamiętać, że jeśli zabieg wykonywany jest na udzie to zaczynać się musi zawsze w stronę węzłów chłonnych, czyli bańkę zasysamy w okolicy kolana, a potem kierujemy ją ku górze.
Aby masaż przebiegł sprawniej konieczne jest tutaj zastosowanie jakiekolwiek oliwki. 

Na samym początku masaż był dla mnie odrobinę bolesny, jednakże skóra się dość szybko przyzwyczaiła. Nie pojawiły się u mnie żadne siniaki, ale zauważyłam malutkie krwiaczki, które znikały po dwóch-trzech dniach. Pewnie powstały gdyż za mocno zassałam powietrze bańką. 

Byłam niesamowicie zaskoczona efektami. Wiele się naczytałam superlatyw na temat baniek chińskich oraz o rezultatach jakie można nimi osiągnąć, ale jak wiecie dopóki sama nie przetestuję to nie uwierzę.
Już po dwóch masażach zauważyłam różnicę, szczególnie na udach gdzie skóra stała się dużo gładsza, jakby gęstsza i mocniej napięta. Za tym poszły pośladki, które uniosły się odrobinę do góry, stają się jednocześnie twardsze. Skóra tak masowana jest niesamowicie nawilżona i miękka. Kluczem do osiągnięta jakichkolwiek efektów jest oczywiście regularność, która jak wiadomo potrafi być ciężka do osiągnięcia, jednakże sądzę że jak zobaczy się pierwsze pozytywne efekty to i nawet ona przestaje być problemem. 


Przed rozpoczęciem testowania baniek wykonałam zdjęcie swoich ud oraz pośladków od tyłu, oczywiście Wam ich nie wstawię, aby nikogo nie przestraszyć, więc mam nadzieję, że uwierzycie mi na słowo. Uczyniłam to samo po prawie dwóch tygodniach. Oczywiście celulit nadal pozostał, nie liczcie że napiszę iż go nie ma, ale skóra która jest nim obarczona jest w dużo lepszej kondycji. Wygładziła się, wygląda zdrowiej. Masowane partie wysmukliły się i aż milej się na nie patrzy. 


Takie rezultaty sprawiają, że jestem ciekawa co będzie na przykład za kolejne 6 tygodni. Bardzo chętnie napiszę Wam wówczas aktualizację jeśli będziecie mieli ochotę. 

10 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa jak potoczy się dalsza Twoja przygoda z siłownią i bańkami dlatego będę wyczekiwać kolejnego postu. Sama jestem zainteresowana bańkami i pewnie je zakupię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam ten gadżet, naprawdę nie spodziewałam się takich efektów.

      Usuń
  2. Jestem ciekawa tych baniek :) Ja ćwiczę na siłowni, ale i może mi by się takie bańki przydały :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dzisiaj wróciłam do zaniedbanej ostatnimi czasy jogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joga nie dla mnie ale inne typy fitnesuu jak najbardziej, przynajmniej na razie :).

      Usuń
  4. U mnie bańki niestety nie pomogły. Skóra była jędrniejsza ale cellulit nic a nic się nie zmniejszył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widzę małą redukcję ale zawsze, podejrzewam że cellulit to już dłuższa walka.

      Usuń
  5. O ciekawe, nie wiedziałam ,ze aż takie efekty przynoszą te bańki :) Ja teraz też wiecej cwiczę :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.