Naturalna mascara od Lily Lolo

Przyznam, że nigdy nie przepadałam za pisaniem recenzji maskar. Przede wszystkim, dlatego, że opinie o nich są skrajnie subiektywne. Wielki bubel dla jednej kobiety, może być ideałem dla innej, choć zdarzając się ten tusze, które są ulubieńcami wielu.
Osobiście od maskar oczekuję bardzo naturalnego efektu, wraz z rozdzieleniem i podkręceniem rzęs. Czy znalazłam to w kandydacie od Lily Lolo? 


Opis:
Podkreśl swoje spojrzenie z Naturalną Mascarą Lily Lolo, która pogrubia i wydłuża rzęsy jednocześnie dodając im objętości. Jej wyjątkowa, delikatna formuła zapewnia łatwą aplikację, dzięki czemu w mgnieniu oka uzyskasz efekt pięknie podkreślonych oczu.

  • specjalna formuła sprawiająca, że mascara szybko wysycha i się nie rozmazuje
  • przebadana okulistycznie – odpowiednia dla wrażliwych oczu
  • odpowiednia dla wegan
  • 7 ml
Skład:
AQUA (WATER), MYRICA PUBESCENS FRUIT CERA (MYRICA PUBESCENS FRUIT WAX), PROPANEDIOL, COPERNICIA CERIFERA CERA (COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) WAX), POLYGLYCERYL-6 DISTEARATE, SUCROSE STEARATE, ACACIA SENEGAL GUM, GLYCERYL DIBEHENATE, HELIANTHUS ANNUUS SEED CERA (HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED WAX), LACTOBACILLUS FERMENT BIS-OCTYLDODECYL DIMER DILINOLEATE/PROPANEDIOL COPOLYMER, POLYGLYCERYL-10 MYRISTATE, ORYZA SATIVA BRAN CERA (ORYZA SATIVA (RICE) BRAN WAX), GLYCERYL CAPRYLATE, ROSA CANINA FRUIT OIL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, XANTHAN GUM, POTASSIUM SORBATE, GLYCERYL UNDECYLENATE, [MAY CONTAIN CI 77499 (IRON OXIDES)]

Do kupienia:
TU 

Zacznę od składu, ponieważ w tym wypadku jest to bardzo ciekawy aspekt. Zgodnie z polityką brytyjskiej marki Lily Lolo ich produkty mają nie tylko dobrze wyglądać na naszych buziach, ale i pomagać w pielęgnacji, co można zauważyć po składach. Dzisiejszy bohater jest nie tylko tuszem do rzęs, ale również stymulatorem w ich pielęgnacji. Maskara w składzie zawiera między innymi: wosk z palmy kopernicji, wosk z owoców myrica pubescenes, gumę z akacji senegalskiej, wosk z nasion słonecznika, wosk ryżowy, olej z dzikiej róży, olej arganowy, naturalne konserwanty i składniki mineralne. Połączenie tych wszystkich komponentów razem ze stosowaniem olejku rycynowego, spowodowało, że udało mi się wyhodować bardzo długie, grube włoski nawet w miejscach, gdzie wcześniej ich nie było. Przy zewnętrznych kącikach oczu stały się one tak długie, że zaczęły wręcz opadać i musiałam przestać je malować, aby oka nie pomniejszać. 


Tusz przychodzi do nas standardowo w kartoniku, a samo opakowanie jest solidnie wykonane. Zawiera w sobie 7 ml produktu, w cenie 69,30.
Tusz ma jakby kremową konsystencję, która oczywiście na początku jest odrobinę za rzadka, ale z czasem staje się wręcz idealna. Posiada również delikatny owocowo-ziołowy zapach wyczuwalny jedynie, gdy przybliży się bardzo blisko nos.
Szczoteczka została perfekcyjnie wykonana, w prostej linii bez żadnych zagięć. Posiada zbite z wielu włosków kępki. Pozwala na równomierne pomalowanie rzęs po ich szerokości oraz długości. Dociera do najkrótszych włosków przy wewnętrznym kąciku oka.
Nie jest zbyt duża, więc nawet posiadaczki małych oczu powinny być zadowolone. 


Mam na nią dwa sposoby: klasyczny oraz ,,mój". 
Klasyczny polega na pomalowaniu rzęs bez manipulacji przy szczoteczce. Wówczas uzyskujemy efekt podkręconych, mocno pogrubionych rzęs, aczkolwiek delikatnie wtedy skleja. Osobiście tego nie lubię i troszkę mi to przeszkadza. To, co napisałam daje już jedna warstwa, a dwie to już spektakularny efekt gęstej firanki z rzęs.
,,Mój" sposób to nic innego jak usunięcie ze szczoteczki nadmiaru oplatającej jej kremowej substancji. Zazwyczaj robię to o krawędzie opakowania, dlatego jest strasznie ubrudzone, ale można to bez problemów wyczyścić. Zabieg ten powoduje, że sklejania nie ma i uzyskuję pięknie rozdzielone, długie oraz podkręcone, głęboko czarne rzęsy.
Wszystko to powoduje, że oko wydaje się jeszcze większe i bardzo dobrze prezentuje się na zdjęciach. 

Aby to udowodnić, wklejam dwa linki do zdjęć na Instagramie, ponieważ nie mam jak ich przekleić:

KLIK     KLIK 

Nigdy nie zauważyłam, aby się osypywała czy rozmazywała w ciągu dnia. Co ważne nie obciąża włosów, dzięki czemu podkręcenie utrzymuje się cały dzień.
Należy z nią sprawnie pracować, ponieważ szybko zasycha usztywniając rzęsy. 

Jeśli będziecie miały okazję ją przetestować to polecam. Nie tylko za sam efekt, ale nawet przez kwestie pielęgnacyjną.
Na sam koniec życzę Wam wszystkiego dobrego z okazji Mikołajek! 

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam kosmetyki które sprawiają że ładnie wyglądamy a przy okazji pielęgnują :) szkoda tylko, że cena dość wysoka

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nigdy naturalnej mascary:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie używałam produktów Lily Lolo. ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze okazji wypróbować żadnego kosmetyku z oferty Lily Lolo. Ta maskara wydaje się być fajna, może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne naturalne produkty, hit mojego roku :).

      Usuń
  5. Fajnie, że ma małą szczoteczkę. Właśnie takie nadają się idealnie do moich małych oczu, bo potrafią dotrzeć do rzęs w kącikach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie maiłam jeszcze żadnych kosmetyków LL :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To szok, nie spodziewałam się, że będzie dobra :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.