Lily Lolo, Eye Blending Brush

Produkty marki Lily Lolo, których dystrybutorem w Polsce jest Costasy zawojowały w tym odchodzącym roku moją kosmetyczne. Jestem totalnie zakochana w minerałach i o ile będzie to możliwe zagoszczą u mnie na stałe. Chcąc przetestować od nich wszystko co możliwe, przyszła pora na pędzle. 


Opis:
Pędzelek o delikatnym, puszystym włosiu i owalnym kształcie, stworzony z myślą o rozcieraniu cieni sypkich oraz prasowanych.
- gęste, owalne włosie idealne do rozcierania granic między poszczególnymi cieniami
- ułatwia stworzenie głębi w załamaniu powieki i w zewnętrznym kąciku oka
- całkowita długość pędzelka ok. 175mm
- odpowiedni dla wegan
- po nałożeniu cieni użyj Eye Blending Brush, by je rozetrzeć i poprzez zmniejszenie widoczności granic między nimi zapewnić delikatne przejścia kolorów

Do kupienia:
TU 

Pędzel został wykonany w stylistyce typowej dla marki, czyli bardzo eleganckiej i minimalistycznej. Mi osobiście bardzo to odpowiada. Posiada włosie syntetyczne, więc żadne stworzonko nie ucierpiało przy jego tworzeniu. Włosie w dotyku jest bardzo mięciutkie i nie ma go także zbyt wiele, gdyż pędzel jest luźno zbity. Mimo to jest bardzo puchaty, o owalnym kształcie.
Całość pędzla to 17,5 cm, więc nie jest on zbyt duży i naprawdę dobrze leży nawet w małej dłoni. 



Umiejętność blendowania cieni to jedna z podstaw, którą musi opanować każda wielbicielka makijażu, jednakże wymaga to ćwiczeń i praktyki. Eye Blending to nie pędzel do nakładania cieni, w tym temacie zupełnie się nie sprawdzi, gdyż można sobie zrobić brzydką, dziwnie wyglądającą na powiece plamę koloru. Jego głównym zadaniem jest przede wszystkim takie rozmycie cieni, aby granice były niewidoczne, przeniesienie ich ku górze. W tej robi sprawdza się naprawdę idealnie i przede wszystkim cieni nie ściera.


Fakt, że włosie jest dość długie oraz elastyczne sprawia, że pracuje się z nim szybko oraz efektownie, a sama czynność rozcierania wydaje się przyjemniejsza. 


Myłam go wielokrotnie i do tej pory nic się z nim nie stało. Wysycha szybciutko i nie stracił swojego kształtu. Nawet nigdy włosia nie gubił. Pamiętajcie, że najlepiej gdy pędzle syntetyczne schną na boku, aby woda nie dostała się do rękojeści. 


Niezbędnik w każdej kolekcji pędzli. 

14 komentarzy:

  1. Mi też póki co LL przypadło do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej wszystko co od nich mam to polecam :).

      Usuń
  2. ja jeszcze nie miałam okazji używać nic od nich, ale jestem ciekawa niektórych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie maluję oczu. mam jedynie pędzle do konturowania, pudru i podkładu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bez makijażu oczu sobie siebie nie wyobrażam ;).

      Usuń
  4. zapraszam do mnie - do zgarnięcia kawaiibox

    OdpowiedzUsuń
  5. Tych pędzli nie znam, ale pędzel do blendowania mam ze Smashboxa i dla mnie to jeden z najlepszych pędzelków jakie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze żadnych pędzli LL. Podoba mi się to, ze on taki mały, bo zwykle walę pędzlem po lusterku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również cenię sobie drobne pędzle, ze względu na swoją małą dłoń :).

      Usuń
  7. Narazie mam jeden pędzel LL - Super Kabuki. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć więcej bo ich jakość jest po prostu bajeczna :)))

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.