Isana, płatki do peelingu

Jako że jednocześnie studiuję, pracuję i staram się prowadzić w miarę normalne życie towarzyskie ostatnio ciągle brakuje mi czasu. Żyję w ciągłym pędzie i nawet dla siebie ostatnio czasu nie miałam. Jednakże zmywając któregoś wieczoru makijaż zauważyłam, że moja skóra wymaga peelingu i to takiego który złuszczy mi już wręcz odstający naskórek. Z pomocą przyszła Isana. 


Produkt ten rzucał mi się w oczy od dawna, ale jakoś ciągle nie odczuwałam potrzeby jego zakupienia. Jednakże brak czasu i chęć zrobienia czegoś szybko i skutecznie wzięła górę. 35 sztuk dużych płatków w regularnej cenie kosztuje 7,99. Zważywszy na to, że sam producent poleca, aby nie stosować ich więcej niż dwa razy w tygodniu, jest to korzystny układ. 


Niby płatek to zwykły kawałek bawełny jednakże w tym wypadku jedna z jego stron posiada dużo ostrych drobinek peelingujących. Są one naprawdę bardzo ostre oraz drażniące więc wykonując tym kawałkiem materiału cokolwiek przy swojej buzi trzeba uważać, aby jej nie podrażnić lub nie uszkodzić w inny sposób.
Najlepiej na stronę peelingującą nałożyć płyn czy inny specyfik do demakijażu, a następnie przystąpić do zabiegu. Wówczas dokładnie oczyszczamy twarz oraz dokonujemy peelingu. Drobinki usuwają dosłownie wszystko co na naszej buzi nie chciane, a ja pozbyłam się suchych skórek. Skóra pozostaje miękka oraz wygładzona.



Na jakiś czas zrezygnuję z tradycyjnych peelingów na rzecz właśnie tego, gdyż świetnie się u mnie sprawdza. Można to również zabrać ze sobą w podróż, jeżeli nie chcemy mieć w bagażu tysiąca butelek. Na pewno gdy będę jechała na najbliższe święta do rodziców, odciąży to chociaż troszkę moją torbę. 

Stosujecie takie rozwiązania? 

24 komentarze:

  1. Nie widziałam, że Isana ma takie płatki :D Muszę się im bliżej przyjrzeć przy następnej wizycie w Rossmannie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poddałaś mi ciekawą propozycję peelingu, tylko czy nie zaszkodzi wrażliwej skórze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że jeżeli nasączy się płatek mocniej płynem do demakijażu to staje się delikatniejszy, więc z ostrożnością wrażliwcy mogą też spróbować.

      Usuń
  3. Nie widziałam ich jeszcze, ale to rzeczywiście dość ciekawe rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Obecnie lepiej się to u mnie sprawdza niż tradycyjne peelingi :).

      Usuń
  4. ja jakoś nie uznaje czegoś takiego, wole czuć pod palcami, że coś się dzieje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj także można kontrolować spokojnie sprawę ;).

      Usuń
  5. czas jest obecnie na wagę złota. tych płatków peelingujących jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do czasu się zgodę, wręcz minuty uciekają nam przez palce :).

      Usuń
  6. Używałam i byłam całkiem zadowolona :) Używałam te płatki ze srebrem koloidalnym.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście to korzystne rozwiązanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie widziałam tych płatków, ale koniecznie muszę ich poszukać, myślę, że mogą być naprawdę świetne :)

    Będzie mi miło, jeśli wpadniesz i skomentujesz :) http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś rozmawiałam o nich ze znajomą - ma cerę tłusta i u niej się sprawdzają, ale zaznaczyła ze płatki są dość ostre i peelinguja mocno - dla wrażliwych cer raczej odpadają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jeśli wrażliwcy chcą je spróbować to polecam mocniej nasączyć płatek.

      Usuń
  10. Nie spotkałam się nigdzie z tym produktem ale zaciekawiłaś mnie i chyba go wypróbuję :) Regularne peelingi to podstawa zadbanej skóry twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie miałam, ale lubię nietypowe rozwiązania więc czemu nie;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę je wypróbować, nigdy ich nie widziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiedziałam, że takie płatki istnieją! Wydaje się to całkiem fajne :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.