Le`Maadr Laboratoires, A, Glikolowy 12% peeling

08:30
O tym, jakie efekty potrafią przynieść zabiegi z kwasami naczytałam się wiele, a z każdym kolejnym artykułem, każdą kolejną pozytywną opinią nabierałam coraz większą ochotę na ,,zakwaszenie" własnej twarzy. Niestety same produkty, a nawet zabiegi w salonach kosmetycznych są kosztowne i trzeba je powtarzać, co odsuwało ode mnie zachciankę. Wielką szansą dla mnie okazała się wygrana w jednym z rozdań, gdzie nagroda zawierała między innymi Peeling z 12% kwasem glikolowym marki Le'Maadr. Ciekawi? 


Opis:
Specjalistyczny preparat z 12% kwasem glikolowym, zapobiegający i likwidujący objawy starzenia się skóry:
- redukuje powierzchniowe i głębokie zmarszczki,
- łagodzi objawy trądzika zaskórnikowego,
- zmniejsza przebarwienia,
- rozjaśnia plamy soczewicowate,
- obkurcza pory skórne przy cerze tłustej,
- zwiększa napięcie tkankowe i nawilżenie skóry,
- stymuluje mikrokrążenie skórne,
- zmniejsza blizny potrądzikowe,
- uzupełnienie kuracji fotoodmładzającej.

Sposób użycia:
Sposób użycia: preparat nakładać na suchą i czystą skórę. Należy omijać okolice oczu. Najlepsze efekty uzyskuje się stosując produkt przez 2-3 tygodnie. Przez pierwsze 2-3 dni najlepiej wieczorem nałożyć cienką warstwę preparatu i pozostawić ją na skórze na 5 minut. Następnie zmyć płynem micelarnym lub wodą. Stopniowo wydłużać codziennie czas aplikacji do 15 minut. Po zmyciu preparatu nałożyć krem nawilżający. W ciągu dnia pod makijaż zastosować krem z wysokim filtrem SPF. W czasie stosowania preparatu może się pojawić lekki rumień, uczucie mrowienia i delikatnego pieczenia. Złuszczenie skóry następuje po kilku dniach, jest uzależnione od typu i rodzaju skóry. Serię zabiegów można powtarzać 2-3 razy w roku.

Nie stosować przy aktywnym trądziku pospolitym, przy zmianach ropnych, rozszerzonych naczynkach, cerze alergicznej, na skórę podrażnioną promieniami słonecznymi, po depilacji woskiem i zabiegach elektrolizy. Jeśli pojawi się silne podrażnienie skóry należy przerwać stosowanie preparatu.

Moja skóra stała się bardzo kapryśna, gdy poszłam na studia. Wówczas trądzik stał się dużo bardziej intensywny, a symptomy cery mieszanej mocniej zauważalne. Błędem, który zdarza mi się popełniać, choć robię to coraz rzadziej to wyciskanie niespodzianek powstałych na mojej buzi. Przez ten czas wytworzyły na mojej twarzy stałe miejsca, gdzie nieprzyjaciele się ciągle pojawiają, gdyż okolice te są osłabione. Skóra jest tam nierówna, delikatna, cienka przez ciągłe gojenie się jakiś ranek, co przerodziło się w placki blizn. Wiadomym jest fakt, że nie wygląda to ładnie.
Gdy zobaczyłam ewentualne efekty, jakie można osiągnąć przy pomocy dzisiejszego bohatera przystąpiłam do testów z wielką nadzieją.
Wyżej wypisałam sposób używania, który poleca producent. Stosowałam się do niego aż do wykończenia całego opakowania preparatu. 


Kartonik, w którym znajduje się 40 ml tubka peelingu powinna być dostępna w aptekach, ale również można ją zakupić w internecie. Na pewno widziałam ją w Super-Pharm. Cena? Około 33 zł.
Tubeczka wykonana z błyszczącego białego tworzywa jest elastyczna oraz półmiękka. Zakręcana na twardą zakrętkę, na której opakowanie stoi, co zapewnia także spływanie peelingu.
Zarówno na tubce jak i kartonie zostały umieszczone wszystkie potrzebne informacja i to nie tylko w języku polskim.
Opakowanie jest malutkie i poręczne. Wydobycie z niego produktu nie sprawia żadnego problemu. Świeżość produktu zapewnia także foliowe wieczko, które należy usunąć przed pierwszym użyciem. 

Preparat bazuje na kwasie glikolowym, który jest składnikiem o bardzo szerokim spektrum zastosowania na skórę. Charakteryzuje się wysoką wnikliwością w głąb skóry, posiada silne właściwości złuszczające, dzięki czemu ukazuje się żywa skóra. Ponadto eliminuje zaskórniki, niedoskonałości, zwiększa syntezę kolagenu i elastyny. Stosowany w celu poprawienia wyglądu i tekstury skóry, pomocy przy walce ze zmarszczkami oraz trądzikiem.
Prócz głównego składnika znajdziemy w peelingu glicerynę czy aminokwasy. Co ważne, brak w nim parabenów, co zaświadcza producent na opakowaniu wraz z zapewnieniem, że produkt został przebadany dermatologicznie. 


Peeling posiada lekką, kremowo-żelową konsystencję i białe zabarwienie z delikatnym połyskiem. Zapach jest delikatny, ledwie wyczuwalny przy zabiegu i znika po zmyciu preparatu z twarzy.
Z łatwością rozprowadza się, a po czasie nie zasycha, ale jakby zmienia konsystencję na sylikonową.
Jak już wspomniałam stosowałam go zgodnie z poleceniami producenta, stopniowo wydłużając czas zabiegu. Po upłynięciu odpowiedniej ilości czasu wystarczy go zmyć wodą lub płynem micelarnym. 

Miałam wiele obaw wykonując kurację, ponieważ to był mój pierwszy raz z kwasami. Spodziewałam się jakiś negatywnych skutków ubocznych jak schodzenie skóry płatami. Mile się zaskoczyłam.
Skóra złuszczała się bardzo delikatnie, wyglądało to troszeczkę jak łupież, nie było to także widoczne przy wykonanym makijażu. Po nałożeniu peelingu skóra odrobinę piecze oraz można odczuć mrowienie, jednakże przyzwyczaja się ona do tego i po kilku zabiegach nawet tego nie czuć. Żadnych podrażnień, czy rumienia.
Największe efekty zaczęłam widzieć po dwóch tygodniach. Kondycja mojej skóry naprawdę się poprawiła. Większość blizn potrądzikowych została spłycona lub całkowicie zniknęła, a niespodzianki przestały tam wyskakiwać. Zaskórniki, szczególnie w okolicy nosa spłyciły się. Niedoskonałości nie zniknęły całkowicie, ale jest ich jakby mniej. Dodatkowo ujednolicił mi się koloryt skóry, stała się promienista i wygładzona. Wszystkie późniejsze preparaty nałożone po peelingu lepiej wnikają w głąb skóry. Dawno nie miałam tak gładkiej i ładnej skóry. Zauważyłam również zmniejszenie przetłuszczania się mojej cery. 
Po takich zabiegach należy jednak pamiętać o dobrym nawilżeniu skóry oraz odpowiedniej fotoprotekcji. 

Jestem zachwycona efektami. Nie myślałam, że uda mi się kiedyś coś takiego osiągnąć. Rezultaty przewyższyły moje oczekiwania.  Myślę, że kurację powtórzę na wiosnę. 

21 komentarzy:

  1. Mam go i zamierzam zacząć używać w przyszły weekend. Mam nadzieję, że u mnie efekty będą równie dobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kwasy stają się coraz bardziej popularne, dla skór problematycznych są nadzieją, sama nie używałam ich jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego peelingu akurat nie miałam, ale jestem ogromną zwolenniczką kwasów w okresie jesiennym i zimowym. Kwasy super działają na cerę trądzikową i pomagają w usunięciu martwego naskórka przez co skóra szybciej nabiera zdrowego wyglądu. Zgadzam się z tobą niestety zabiegi w gabinetach trzeba powtarzać i wychodzi to bardzo drogo. Ja kwasy wykonuję w swoim domowym zaciszu. Zainwestowałam ponad 100 zł w produkty i korzystam z nich już drugi rok i się świetnie sprawdzają :) Tak więc to wychodzi taniej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Może sama zainwestuję, ale na wiosnę. :).

      Usuń
  4. Markę znam jedynie z fajnego płynu micelarnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam płyn i jestem z niego równie zadowolona :).

      Usuń
  5. Używam co kilka dni różnych peelingów. Jestem bardzo ciekawa jak zareagowałaby moja twarz na ten specyfik :)

    Będzie mi miło, jeśli wpadniesz i skomentujesz :) http://marysiaofficialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdę mówiąc nigdy nie traktowałam mojej skóry kwasami, ale mam na to coraz większą chęć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy skórę alergiczną można potraktować takimi kwasami? Nie zaszkodzi jej to???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skóra alergiczna należy do gruby przeciwskazań stosowania zabiegów z kwasami, więc może to jej zaszkodzić.

      Usuń
  8. Tego jeszcze nie miałam. Do tej pory z tego typu kremów najbardziej jestem zadowolona z Glyco-A i chcę do niego wrócić po powrocie z wakacji. Ten, o którym piszesz wpisuje sobie na listę, bardzo jestem ciekawa jak sie u mnie sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie uzywałam jeszcze ale chyba wypróbuje ;)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to czuję się skuszona :) W zeszłym tygodniu skusiłam się na mój pierwszy tonik z kwasem, aczkolwiek o małym stężeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już gdzieś o nim czytałam i od tego czasu mam na niego ochotę :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.