Apis, Mgiełka z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek

08:30
Ten produkt dość długo przeleżał bezczynnie na mojej półce, ponieważ nie mogłam znaleźć na niego sposobu, a stosowanie zgodnie jego nazwą nie przypadło mi do gustu. Wróciłam do niego po czasie. 


Opis: 
Delikatna mgiełka zawiera ekologiczną wodę z gałązek oliwnych i ekstrakt z oliwek. Błyskawicznie odświeża i łagodzi skórę. Działa przeciwzapalnie, chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, rewitalizuje dojrzałą, zniszczoną skórę. Zapewnia świeży i promienny wygląd, a subtelny aromat odpręża i relaksuje zmysły. 
Skład:
Niestety nie mogłam nigdzie znaleźć składu, aby go wkleić, a jestem za leniwa by tracić czas na jego przepisywanie, więc króciutka analiza. Przede wszystkim nie jest za długi i składa się w większości z naturalnych ekstraktów, bez większych syfiastych składników.
150 ml produktu kosztuje 24 zł, jednakże zauważyłam, że obecnie można zakupić go w promocji za 15 zł. Marka Apis swoje produkty sprzedaje w internecie oraz w swoich gabinetach, a jeden z nich będący także główną siedzibą znajduje się w moim rodzinnym mieście, czyli Bydgoszczy.
Opakowanie zostało wykonane z dobrej, jakości, twardego plastiku. Zabielone całkowicie na biel nie pozwala zobaczyć ile produktu pozostało w środku, ale to mały szczególik. Butelka została wyposażona w atomizer zakrywany specjalną, dobrze trzymającą się zatyczką. Atomizer ma dla mnie jeden duży minus - zbyt duży i agresywny rozprysk. Spryskując twarz, nawet ze sporej odległości, reaguje ona marszczeniem, jakby człowiek się przestraszył, dlatego też przestałam tego produktu używać.
Nie jestem wielką fanką oliwek, szczególnie, jako produktu spożywczego. Mgiełka przejęła ich specyficzny zapach, co mi średnio odpowiada, ale starałam się nie zwracać na to większej uwagi.
Wróciłam do niego po czasie. Zaczęłam aplikować go najpierw na wacik kosmetyczny, z bardzo bliskiej odległości, aby produkt nie rozpylał się na boki i dopiero wtedy przecierać nim buzię.
Zmywałam nim makijaż, szczególnie podkład i inne rzeczy, które aplikujemy na twarz, gdyż, jeśli chodzi o oczy to nadal pozostaję wierna dwufazie z Ziaji. Radził sobie w tej kwestii świetnie. Nie dość, że usuwał szybciutko wszelkie zanieczyszczenia to od razu tonizował skórę i to właśnie był mój drugi sposób na niego.
Skóra rzeczywiście wydawała się dużo świeższa, a jakieś podrażnione miejsca delikatnie załagodzone. Bardzo pomagał mi przy doprowadzaniu mojej skóry do normalnego stanu po kolejnym wysypie trądziku, zarówno przyśpieszał jak gojenie się powstałych stanów zapalnych jak i zapobiegał powstawaniu kolejnych.
Jak widać moje stosowania całkowicie odbiegło od tego, jakie proponuje producent i nawet nie próbowałam spryskiwać nim buzi po wykonaniu makijażu np., aby pozbyć się pudrowego efektu. 

Kolejny przykład na to, że na niektóre produkty trzeba znaleźć swój sposób, ponieważ bywa to opłacalne i zapobiega zaleganiu na półkach czy w kosmetycznych. Byłam zadowolona i to najważniejsze. Teraz już trafił do projektu denko, a ja jestem zadowolona z siebie, że udało mi się go zużyć. 

14 komentarzy:

  1. Dobry sposób znalazłaś. Ja pewnie użyłabym ją też do rozrabiania maseczek w proszku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie go wykorzystałaś :) najważniejsze, żeby produkt się spisywał, nieważne jak go użyjemy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio właśnie staram sie wszystko zużyć, zanim kupię nowe. Niedługo sie przeprowadzam i nie chcę tak wszystkiego gromadzić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rozsądna metoda, ja mimo tego że w Toruniu trzymam większość rzeczy to i tak się swojego postanowienia trzymam :).

      Usuń
  4. Grunt to dobrze wykorzystać by zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. http://wikiandmarta.blogspot.com/-mój
    Obserwuję,liczę na rewanż:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tego produktu ale mają fajne toniki:)
    Ważne, że znalazłaś swój sposób i produkt się nie marnował:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.