Dermaglin, Maseczka regeneracyjna do skóry głowy

08:30
Nie miałam wcześniej styczności z maseczkami do skóry głowy, chyba nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Firma Dermaglin nawiązując ze mną współpracę wyprowadziła mnie z tego błędu i tak naprawdę uratowała sytuację. Dlaczego? Już opowiadam. 


Opis:
Maseczka maseczka regeneracyjna do skóry głowy, adresowana jest głównie do włosów przetłuszczających się , skłonnych do wypadania. Zapobiega wypadaniu, pobudza porost włosów, regeneruje cebulki włosowe, likwiduje łupież i łojotok. Zawiera bogactwo bezcennych minerałów dla zdrowia skóry głowy. Działa regenerująco i odżywczo na cebulki włosowe. Głęboko oczyszcza skórę, absorbuje nadmiar sebum, niezdrową mikroflorę, toksyny i szkodliwe jony metali wszechobecne w zanieczyszczonym środowisku, przeciwdziała stanom zapalnym skóry głowy również ze współistniejącym łojotokiem i łupieżem. Zawarta w maseczce proteina jedwabiu "włos w płynie" doskonale uzupełnia niedobór naturalnych składników budujšcych strukturę włosa, zapewnia efekt głębokiego nawilżania, jedwabisty połysk i zdrowy wygląd włosów. Produkt 100% naturalny. Przebadany dermatologicznie. Nieperfumowany.

Skład:
 Kaolin Clay, Aqua, Hydrolyzet Silk, 
Dehydroacetic Acid 

Nie dość, że miałam ostatnio problem z jakimś dziwnym łupieżem, to jakbym nie potrafiła wymyć wszystkich produktów z włosów, mimo dokładnego oczyszczania. Włosy wydawały się obciążone, tępe w rozczesywaniu, nawet, jeśli nie było tego widać na pierwszy rzut oka. Nadal jednak trzymałam się mycia, co trzy dni, co bardzo dobrze mi wychodziło i nadal tak jest. 

Widzicie ten skład? Coś pięknego. Glinka zielona, woda, hydrolizowany jedwab i jeden konserwant. Sam konkret.
20 gramowe saszetki można otrzymać w drogeriach typu Rossmann za około 5-6 zł.
Jeśli któraś z Was miała kiedykolwiek do czynienia z maseczką z glinki zielonej to będzie widziała wszystko o konsystencji, a jest ona gęsta, dość trudna w nałożeniu i ma ciemno zielony kolor. Maseczka jak zakłada producent nie jest perfumowana, ale ja wyczuwam delikatny zapach przypominający troszkę ziemię. Nie jest o jednak uciążliwe, gdyż, aby to wyczuć trzeba zbliżyć do niej nos bardzo blisko. 
Muszę przyznać, że byłam sceptycznie nastawiona i odkładałam testy jak tylko mogłam. Kiedy przeszedł na nią w końcu czas miałam ochotę przepraszać opakowanie.
Należy ją nałożyć na wilgotną skórę głowy, więc robiłam to przy pomocy wody brzozowej, a potem przedzielając włosy wmasowywałam dokładnie w skórę głowy. Zasycha w szybkim tempie tworząc wyczuwalną skorupę, która się na szczęście nie osypuje. Zazwyczaj trzymałam ją dłużej niż zaleca producent, gdyż chciałam, aby sama woda brzozowa też mogła zadziałać.
Następnie przystępowałam do jej wymycia, co okazało się dość trudne, trzeba poświęcić temu więcej czasu i wykonać to bardzo dokładnie, więc najpierw myłam głowę szamponem, a potem jeszcze prałam ją przy pomocy jakiejś maski lub odżywki. Wtedy byłam pewna, że nic po niej na skórze głowy nie zostało.
Jeśli chodzi o wydajność to dużo robi tutaj sposób, w jaki ją nakładamy. Mi przy robieniu przedziałków na całą głowę wystarczyło jedno opakowanie, więc nie narzekam. 

Moja skóra na ,,łepetynie" odzyskała równowagę, a łupież praktycznie zniknął. Włosy jeszcze dłużej potrafią zostać świeże, ale przede wszystkim zostały odciążone od wszystkich poprzednich produktów, które na nie nałożyłam.
Po wyschnięciu, przy rozczesywaniu na natrafiłam na żaden kołtun, szczotka lub grzebień dosłownie sunęły po włosach bez oporu. Włosy są błyszczące przez długi czas, wyglądają bardzo zdrowo, są sypkie i nie wymagają żadnej stylizacji, bo same pięknie się układają. W dodatku maska cudownie nawilża, pozostawiając mięciutkie, niepuszące się kłaki. Jeśli chodzi o wypadanie to udało mi się już je zredukować do minimum, a przynajmniej tak mi się wydaje, więc nie zauważyłam większej różnicy. 

Istnieje jeszcze wersja tego produktu w większym opakowaniu w formie tubki. Jestem naprawdę zadowolona, bo nie spodziewałam się takich efektów. Będę o niej pamiętała i od czasu do czasu powracała, bo to naprawdę dobry oraz warty uwagi produkt. 



Stosowałyście kiedyś tą maseczkę? 

31 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie usuwanie jej ze skalpu przy długich włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mam długie włosy i jakoś sobie poradziłam ;).

      Usuń
  2. Boje się, że nie potrafiłabym jej wymyć ze skóry, może kiedyś się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się bałam, ale jest to wykonalne :).

      Usuń
  3. Nie stosowałam, ale skoro jest w Rossmannie, to chyba ją kupię, bo mam ogromny problem z przetłuszczaniem się włosów. Przyzwyczaiłam je do codziennego mycia i nie mogę z tego zrezygnować. :( Warto namęczyć się chyba raz w tygodniu ze zmyciem jej, za cenę świeżości i odciążenia. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ją i u mnie się kompletnie nie sprawdziła ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłas mnie ta maską :) musze kiedyś ją wypróbować! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Pochwal się efektami!
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  6. Zaciekawiłas mnie ta maską :) musze kiedyś ją wypróbować! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy nie miałam maseczki na skalp. ciekawy produkt, ja jednak używam specjalnych płynów i maści na to miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się ciekawy, z chęcią będę do niego powracała ;).

      Usuń
  8. Nigdy nie miałam z nią styczności :)

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię takie saszetki chociaż teraz jak juz kupuje to patrze na pojemnośc mim owszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jedna saszetka wystarczyła na zabieg, a że wykonuję go raz w tygodniu to pojemność mi zupełnie nie przeszkadza :).

      Usuń
  10. nigdy nie miałam żadnej maseczki z tej firmy, ale trochę mnie zniechęca to usuwanie jej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usuwanie, usuwaniem ale jakie efekty potem! :)

      Usuń
  11. bardzo dobry skład, ciekawy kosmetyk :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jeszcze nigdy nie miałam produktu do włosów w takiej saszetce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Leży na półce i czeka. Najbardziej boję się zmywania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbować koniecznie i się nie bać! :)

      Usuń
  14. Mószę ją wypróbować, niestety moja skóra głowy ciągle ma fochy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam kiedyś tę maseczkę :) Lubię glinki czy to na twarz, czy na skórę głowy, więc wedłyg mnie była bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.