Kącik z Hairstore: Schwarzkopf BC Oil Miracle Light, odżywczy olejek pielęgnacyjny do włosów cienkich

Miesiąc temu w Kąciku opisywałam Wam fenomenalny oraz wielofunkcyjny olejek makadamia, który nadal stosuję i żałuję, że zaczyna się powoli kończyć. Dzisiaj chciałabym przedstawić kolejny produkt, który może przydać się przy zabezpieczeniu włosów w zimę. 


Opis:
Wyjątkowe połączenie znanych pielęgnujących właściwości olejków z zupełnie innowacyjną formułą, która pozwala dbać o włosy, bez  obciążania ich. Kombinacja olejków nadaje włosom luksusowej miękkości i efektownego blasku. Kosmetyk ten obok substancji odżywczych zawiera nienasycone tłuszcze, pochodzące z olejku marula i olejku arganowego. Olejek marula wydobywany jest z pestek owoców drzewa marula i jest substancją całkowicie naturalną, gdyż drzewa te, rosnące w Afryce południowej i zachodniej, nie są uprawiane. Skład olejku marula to bogactwo witaminy E, antyoksydantów, kwasu oleinowego oraz witaminy C. Natomiast unikatowy skład olejku arganowego, zwanego "Złotem Maroka" i będącego jednym z ostatnich odkyć kosmetycznych, wspomaga stymulację wewnątrzkomórkowego procesu dotleniania i gwarantuje odpowiednie nawilżenie.
Kosmetyk Schwarzkopf BC Oil Miracle Light Finishing Treatment to gwarancja:
·         natychmiastowego nawilżenia i zdrowego połysku,
·         prawdziwie i naturalnie pięknych, lśniących włosów,
·         braku efektu puszenia się włosów,
·         ochrony przed ciepłem suszarki,
·         ochrony przed niekorzystnym wpływem wilgoci,
·         możliwości wielokrotnego stosowania w ciągu dnia, zarówno na mokre, jak i na suche włosy - z niezmiennie olśniewającym efektem.
BC Oil Miracle Light Finishing Treatment przeznaczony jest do włosów cienkich i delikatnych, a jego wyjątkowa formuła dodaje włosom jedwabistej miękkości bez zbędnego obciążenia.

Sposób użycia:
Nanieść olejek na suche lub mokre włosy. Pozostawić bez spłukiwania.
Cenna wskazówka: Dodaj 1-2 krople olejku do miseczki z farbą/deweloperem, aby dodać włosom miękkości i pięknego blasku. Stosuj olejki po wysuszeniu włosów lub ich prostowaniu, dla efektu wygładzenia.

Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć składu, aby go skopiować i wstawić, a moje lenistwo jest tak wielkie, że przepisywanie zajęłoby wieki. Dlatego zrobiłam malutką analizę składu, a jest on całkiem przyjemny jak na produkt mający zabezpieczyć końcówki. Oczywiście znajdują się z nim trzy silikony, ale nie zawiera on alkoholu. Wyliczanka prezentuje także olej słonecznikowy oraz olej z nasion maruli. Marula, dla wyjaśnienia, to afrykańskie drzewo, które rodzi owoce bardzo podobne do mango, ale zawartość witaminy C w tych owocach jest osiem razy wyższa niż w pomarańczach. 


Malutką, bo zaledwie 5 ml szklaną buteleczkę można zakupić na stronie Hairstore za 5,95 (tu). Można ją zabrać ze sobą wszędzie, a opakowanie zostało wykonane bardzo porządnie.
Olejek ma żółte zabarwienie oraz gęstą, silikonową konsystencję. Zapachu nie potrafię do niczego dopasować. Ni to owocowy, ni to kwiatowy, ni to świeżo i słodko, ale na pewno przez jakiś czas można go wyczuć na włosach. Plusem jest fakt, że po roztarciu między palcami i w czasie wcierania we włosy łatwo się na nie przenosi, dzięki czemu nie marnuje się duża ilość produktu. 
Raczej nie można z nim przesadzić, a nawet nadaje się do zabezpieczania się całości włosów, co zapewnia nam brak obciążenia. Mimo to dosłownie kropelka wielkości ziarenka grochu wystarcza na jedną aplikację.
Na pewno nabłyszcza włosy, nałożony zarówno na mokre jak i suche kłaki. Poprawia również ich wygląd poprzez wygładzenie. Po nałożeniu na całą długość włosa wydaje się, że jest ich więcej, jakby stawały się gęstsze oraz bardziej mięsiste. Układają się lepiej, stylizacja jest łatwiejsza, a rozczesywanie mniej uciążliwe. Swoje główne zadanie, czyli zabezpieczenia końcówek przed uszkodzeniami mechanicznymi spełnia, ale jeśli któraś z Was szuka dodatkowych właściwości pielęgnacyjnych, jak odnowa czy regeneracja, to w tym przypadku tego nie otrzyma. Moje kładki z natury są bardzo suche, zmiękczam jej typowo nawilżającymi produktami i niby ten ma to zapewniać, ale jeśli to robi to w małym stopniu. 

Ciekawy, ale nie fenomenalny produkt. Najważniejsze, że nie obciąża, a moje włosy go polubiły. Za taką cenę warto wypróbować, przynajmniej uchronimy włosy od zniszczeń, na które są w okresie zimowym narażone. 

22 komentarze:

  1. Zachęcająca jest ta mała buteleczka. Moja torebka swoje już waży, a przelewać kosmetyków do mniejszych pojemniczków nigdy mi się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam w ubiegłym roku ten olejek i bardzo miło go wspominam :) Nie obciąż włosów a dość fajnie je dyscyplinuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy ten olejek, ale bardzo malutki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy wcześniej go nie widzałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria jest dość słabo dostępna więc się nie dziwnię.

      Usuń
  5. ale maleństwo, ciekawa jestem jakby się u mnie sprawdzał :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A moje włosy niestety nie lubią żadnych olejków nakładanych po myciu, a mimo to chętnie czytam i napalam się na kolejne tego typu produkty ;) dobrze chociaż, że z tym "szału nie ma" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moimi włosami jest różnie, ale każdy taki produkt testuję z wielką przyjemnością.

      Usuń
  7. Oleje uwielbiam ale ostatnio mam tak mało czasu ,że zapominam używać tych dla włosów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dobrze! Ja straram się aplikować choć kroplę po każdym myciu.

      Usuń
  8. Ja najbardziej nie lubię jak przytrzaskuję sobie włosy zamkiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nienawidzę ich wyciagąć spod komina, a są już naprawdę długie.

      Usuń
  9. Do mnie zmierza właśnie olejek z tej serii, tyle że z linii Miracle Rose :) Ciekawa jestem jak się sprawdzi, bo ten wydaje się ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem ciekawa. Czekam na Twoją opinię.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.