MUA Blusher Lolly

08:30
Długo już ten produkt egzystuje w mojej kolekcji i uznałam, że nadszedł czas, aby napisać o nim parę słów. Moja o różu do policzków marki MakeUp Academy w odcieniu Lolly. 


Swój egzemplarz zamawiałam na allegro na koncie sklepu Minti Shop. Dlaczego? Ponieważ tam dodana jest jeszcze jedna opcja wysyłki, której nie ma w sklepie internetowym. Sam produkt kosztował mnie 5,90 więc praktycznie nic, pewnie też, dlatego się na niego zdecydowałam. 
Opakowanie różu jest bardzo malutkie, dzięki czemu świetnie nadaje się do zabierania gdzieś za sobą. Niestety na pierwszy rzut oka widać, że jakości wykonania fantastyczną nazwać się nie da. Spotkanie z podłogą tego plastikowego pudełeczka skończyłoby się prawdopodobnie ,,śmiercią" produktu, albo koniecznością jego reanimacji. Czasami denerwuje mnie sposób jego otwierania, gdyż mam wrażenie, że złamie sobie paznokieć, ale mogę wybaczyć tą kwestię. 


Używam go bardzo często, co można zauważyć po wytartym tłoczeniu na produkcie. Mniemam również, że starczy mi jeszcze na wiele, a to wiele miesięcy. 
Jako naturalna blondynka mam słabość nie tylko do brązowych, ale i brzoskwiniowych tonów, które wprost ubóstwiam na policzkach. W takiej kolorystyce czuję się po prostu najlepiej. Lolly rzeczywiście w takie odcienie wpada, to coś między pomarańczą a koralem, chociaż pod odpowiednim kątem można w nim zauważyć również delikatne tony różowe. Posiada w sobie złote drobinki, które są praktycznie niewidoczne, chyba, że w odpowiednim oświetleniu. 


Pigmentację ma cudowną. W dodatku nie jest za miękki, wystarczy przejechać po nim pędzlem i za każdym razem nabrana jest idealna ilość produktu. Rozcieranie to czysta przyjemność, szybka czynność, która zawsze wychodzi idealnie, bez żadnych plam.
Zaaplikowany wcześnie rano utrzymuje się do samego demakijażu w nienaruszonym stanie, a nawet przeżył nie jedną długą imprezową noc. Cudownie ożywia każdy rodzaj makijażu, nadając świeżości buzi. 

Jeden z moich ulubionych róży, który mogę śmiało Wam polecić. Dostępne są również inne odcienie, a za tą cenę szkoda byłaby nie spróbować. 

Używanie produktów MUA? 

26 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie mam chyba nic od mua i żałuje. A co do rozu.. Ja bym chciała mieć wszystkie róże pod słońcem. A takie kolory to chyba lubie najbardziej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie żałuję zakupu i z pewnością nie był to ostatni. Ja również uwielbiam takie kolory :)

      Usuń
  2. Kosmetyki MUA od dawna mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od MUA nie mam jeszcze niczego w swojej kolekcji i muszę to koniecznie zmienić. Róż wygląda bardzo fajnie i cena zachęca do zakupu :)

    juicy-raspberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój pierwszy w życiu róż był właśnie z MUA, bardzo dobrze go wspominam :)

    hellourszulkka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten zapamiętam na długo, może się skuszę na inne kolory :).

      Usuń
  5. nie znam ich produktów, ale róż wygląda fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy kolorek, ale ja za różami nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda ładnie, ja straciłam ochotę na kupno ich kosmetyków po użyciu ich fatalnego matowego błyszczyka... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam taką ochotę na te błyszczyki.... :(

      Usuń
  8. Nie mam nic z MUA, ale przekonuję się ostatnio do różów w kolorach pomarańczowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne odcienie, zdecydowanie moje ulubione :).

      Usuń
  9. Pigmentacja faktycznie niezła i podoba mi się ten kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam nic Mua, ale bardzo kuszą mnie ich kosmetyki ;) Róż ma piękny odcień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za taką cenę szkoda nie spróbować. Prawda, odcień jest piękny :).

      Usuń
  11. Widać, że pigmentacje ma rzeczywiście jak piszesz dobrą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam nic z Mua, ale ciekawią mnie ich pomadki ;) Miałaś może jakieś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, ale coś matowego dla próby bym przygarnęła ;).

      Usuń
  13. Całkiem fajnie się prezentuje ten róż, szkoda że nie pokazałaś na twarzy efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mój aparat z prezentacjami sobie nie radzi :(.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.