Isana, Body Cream, Owoc granatu i figa do skóry suchej

08:30
Udało mi się wprowadzić nawyk balsamowania się po każdej kąpieli, z czego jestem bardzo zadowolona, ponieważ gdyby nie to, to w niektórych miejscach moja skóra przypominałaby papier ścierny. O dzisiejszym bohaterze wiele się naczytałam przez samym zakupem, a że jak zwykle trafiłam na promocje to się nawet nie zastanawiałam.


Opis:
Z pantenolem i masłem shea. Komfortowa pielęgnacja skóry suchej. 
Działanie pielęgnacyjne: Isana krem do ciała Owoc Granatu i Figa został specjalnie opracowany do pielęgnacji skóry suchej. Bardzo skutecznie działający pantenol pomaga utrzymać równowagę wilgotności skóry i w ten sposób chroni ją przed wysuszeniem. Ekstrakt z owocu granatu wzmacnia to działanie i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Specjalna formuła pielęgnacyjna zawierający pełny witamin ekstrakt z figi i bogate w składniki masło shea rozpieszcza skórę, a łagodny zapach kremu uwodzi zmysły. Krem do ciała dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania, nie pozostawiając klejącej warstwy na skórze. Bez olejów mineralnych, silikonów i parabenów. 

Skład:
 Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylehexyl Stearate, Xanthan Gum, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Butylene Glycol, Punica Granatum Fruit Extract, Ficus Carica ( Fig) Fruit Extract, Panthenol, Cococ Nucifera Oil, Phenoxyethanol, Acrylates C/10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Sodium Ceteryl Sulfate, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone.

Marka Isana, dostępna jedynie w drogeriach Rossmann potrafi zaskakiwać świetnymi produktami za grosze. Osobiście zawiodłam się na niej tylko raz, w przypadku peelingu do ciała, którego nikomu polecać nie będę.


Tym razem przedmiotem recenzji jest ogromnej pojemności, bo półlitrowy słój kremu do ciała. Jego regularna cena wynosi około 10 zł, ja jednakże na promocji zapłaciłam jakieś 7 zł. 
Opakowanie zostało wykonane z niezbyt grubego, mało sztywnego plastiku, co uważam za minus. Jeśli spadnie ono na podłogę, to nie będzie, co zbierać, a wszystko na około będzie upaćkane. Mimo to jest ono wygodne i pozwoli zużyć produkt do samego końca. Problemy może sprawiać także zakrętka, która potrafi być luźna. 
Przy pierwszym odkręceniu wita nas obowiązkowa folia zabezpieczająca. Ponieważ wcześniej czytałam troszkę o tym produkcie, jego luźna, lejąca się konsystencja mleczka a nie kremu nie była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Uwielbiam zapach tego produktu, w dodatku utrzymuje się jakiś czas na skórze, więc tym bardziej balsamowanie to czysta przyjemność. 
Będę ten słój zużywała chyba wieczność, gdyż trzeba kremu używać w małych ilościach, w innym wypadku strasznie smuży oraz bieli. 


Ostatnio do oczyszczania skóry przy prysznicu stosowałam ręczniczek peelingujący, który otrzymałam w ramach współpracy od Azjatici (będzie niedługo recenzja ;) ), i moja skóra zaczęła złuszczać się płatami, dodatkowo się przesuszając. Dlatego też kremowanie, szczególnie całych rąk było konieczne. Zniwelował wszystkie powstałe przesuszenia, a skóra otrzymała odpowiednią dla niej dawkę nawilżenia. Po takim chruptaniu wchłania się wręcz w mgnieniu oka, nie pozostawiając żadnej warstwy, która mogłaby przeszkadzać. Moja skóra stała się mięciutka oraz gładka i nie zareagowała żadnym wysypem czy uczuleniem.
Według mnie nie nadaje się tylko do smarowania miejsc podrażnionych na przykład po depilacji. Piekło mnie strasznie, a uczulenie i tak wyskoczyło, więc ten pantenol i masło shea do nawilżania tak, ale łagodzenia nie za bardzo w tym przypadku. 

Całkiem przyzwoity produkt, który zadowolił, ale nie zachwycił. Na pewno zużyję go do końca, ale pewnie z przerwali przez tą gigantyczną pojemność. 

Miałyście ten kremik? Sprawdził się?

33 komentarze:

  1. Nie lubię tych produktów, męczy mnie pojemność, zapach (przy dłuższym używaniu) i konsystencja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy sama przy dłuższym używaniu nie zacznę tego odczuwać :P.

      Usuń
  2. nie miałam ale na zimę wolę porządnie nawilżające masła :) może w lecie ten kremik spróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zimę rzeczywiście może się okazać za lekki, pewnie sama będę szukała czegoś ,,porządniejszego" :D

      Usuń
  3. Nie miałam go i raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wersję kakaową bardzo ją lubię i znalazłam nowe zastosowanie tego masła, a mianowicie nie do ciała, a do włosów:) będzie notka na blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwością, chętnie wypróbuję! :)

      Usuń
  5. Isana co całkiem przyzwoita firma, a jednocześnie niedroga. Miałam kiedyś balsam właśnie z tej firmy i byłam zadowolona - całkiem nieźle nawilżał, i obłędnie pachniał :))

    juicy-raspberry.blogspot.com :) Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Isany można spotkać wiele dobrych kosmetyków, u mnie przeważały do tej pory tylko żele. Za taką cenę ten krem sprawuje się uważam bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również tak uważam :). Żele miałam, ale szału nie wzbudziły.

      Usuń
  7. Uwielbiam to masełko. Na lato było dla mojej skóry idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś mnie nie przekonują balsamy z tej firmy. Bardzo lubię Ziaja terapia kokosową lub olejk kokosowy :-) uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zainteresować Twoją propozyjcą :)

      Usuń
  9. Nie wiem czy kupię, szału nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachwytu nie ma, ale dobry produkt po taniości to skarb ;).

      Usuń
  10. Nigdy go nie miałam, ale powiem szczerze, że mam na niego ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapach wydaje sie ciekawy ;) zastanawia mnie tylko czy ta wodnista konsystencja sprawdzilaby sie na moja bardzo suchą skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam sporo przesuszeń i jakoś sobie poradził.

      Usuń
  12. słyszałam dużo o nim, ale sama nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. znam :) miałam inną wersję, ale naprawdę ma ogromną pojemność :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja używałam tego kremu jedynie do ciała, lubię tą wersję zdecydowanie bardziej od masła kakaowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym już innego zapachu nie będę chciała próbować :D.

      Usuń
  15. Miałam i zużyłam w bólu ;) Jak dla mnie stanowczo za lekki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ból zacznie się pewnie w połowie opakowania :D.

      Usuń
  16. o rany, ja bym to opakowanie zużywała 5 lat :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bie lubię takich byczych opakowań :) do bardzo suchej i problematycznej skóry polecam balsam isana z mocznikiem 5 lub 10%. Około 5 zł a efekt rewelacyjny:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie miałam balsamów z Isana. W tym nie przekonuje mnei tak duże opakowanie. Nie wyobrażam sobie, jak długo bym go zużywała, a lubię zmiany ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.