Alterra, Wieloskładnikowy krem do rąk Granat Bio i Masło Shea Bio

08:30
Moim ukochanym kremem do rąk jest ten z mocznikiem od Isany, ale to już pewnie wiecie, ponieważ nie raz o tym wspominałam. Kiedy skończyło się kolejne opakowanie ulubieńca postawiłam na małą odmianę i kupiłam coś Alterry czyli Wieloskładnikowy krem do rąk Granat Brio i Masło Shea Bio.
Warto było? 



Opis:
Każdy rodzaj skóry wymaga indywidualnej pielęgnacji. Wieloskładnikowy krem do ciała Alterra dzięki bogatej w składniki formule zawierającej olej z pestek granatu BIO, masło shea BIO i olej z oliwek BIO pielęgnuje zmęczoną i suchą skórę rąk nadając im aksamitną miękkość. Krem do rąk szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. 


Skład:
Demineralisiertes Wasser, Sojaoel*, pflanzliches Glycerin, Weingeist*, Fettalkohol, Olivenoel*, Sheabutter,  Cellulose, Glycerinfettsaeureester, Disteloel*, Granatapfelkernoel*, Xanthan, Sheabutter*, Aloe Vera Extrakt*, Beerenwachs, Granatapfelextrakt*, Ginkoextrakt, Jojobaoel*, Sonnenblumenoel, Vitamin E, Vitamin C, Mischung aetherischer Oele
*z kontrolowanej biologicznie uprawy  


Ten kremik był dostępny wcześniej w innym opakowaniu i bez dopisku BIO, ale składy są praktycznie identyczne. Obiecane przez producenta składniki można znaleźć mniej więcej w połowie wyliczanki, a czy fakt pochodzenia z ekologicznej uprawy jest prawdziwy to kwestia nie do zbadania. 
Tubeczka wykonana z plastiku o śliskiej fakturze wygląda bardzo przyzwoicie. Plastik jest na tyle miękki, że bez problemu wyciska ze środka krem. System otwierajaco-zamykający został solidnie wykonany, nie sprawiając problemów przy użytkowaniu. 
Opakowanie zawiera 75 ml produktu, które w regularnej cenie kosztuje około 12 zł, więc polecam polować na promocję i dostać go za niecałe 6 zł. 
Stosując codziennie od końca sierpnia, zużyłam jakąś połowę opakowania, więc wydajność jest przyzwoita, a też nie trzeba dużej ilości, aby rączki wysmarować.
Jeśli któraś z Was posiadła jakikolwiek produkt z granatem od Alterry to zapach będzie znać. Jest on identyczny jak szampon czy odżywka, które przewinęły się już w mojej kolekcji. Szkoda, że jest wyczuwalny tylko w trakcie rozsmarowywania, a potem znika bez śladu.  Lekka konsystencja kremu sprawia, że wchłania się błyskawicznie, nie pozostawiając żadnego lepkiego czy tłustego filmu, ale taką powłokę ochronną wyczuwalną przez pewien czas. Nie jest to krem dla mocno przesuszonych dłoni, w zimę nie sprawdzi się w ogóle. Nawilża dobrze, ale krótkotrwale i ja po jakimś czasie czuję, że muszę po niego sięgnąć ponownie, bo dłonie zaczynając być suche oraz szorstkie. Wmasowywany w suche skórki przy paznokciach zupełnie sobie z nimi nie poradził. Regularne stosowanie zapewnia delikatną, miękką oraz wygładzoną skórę dłoni. 


Potencjał duży, ale ulubieńca nie pobił. 

20 komentarzy:

  1. Użyłam go parę razy będąc u mamy, fajny kremik ale bez szału ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś wypróbuję ale będę używać tylko w szkole, skoro nie pozostawia tłustej warstwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam go, również lubię ten z isany z mocznikiem. A obecnie mam krem do rąk z Garniera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Garnier się również nie sprawdził chyba muszę pozostać przy Isanie.

      Usuń
  4. Nie miałam, ale chętnie testuję nowe kremy do rąk ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obecnie już kupiłam krem do rak, ale będę miec na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie pewnie byłby za lekki, szczególnie na teraz, ale może latem go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślałam ostatnio nad jego zakupem. W końcu wybór padł na Isanę z mocznikiem, bo był dużo tańszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli dobrze pamiętam, miałam go jeszcze w starym wydaniu, był w porządku, ale nie na tyle, żeby zagościć u mnie na stałe ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam tego kremu, za to używam maski z granatem od Alterry i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.