Maybelline, Color Tattoo, 35 - On and On Bronze

09:32
Jak tylko zobaczyłam te cienie wiedziałam, że muszą być moje. Wtedy był to tylko jeden odcień, słynny Permanent Taupe, który jak wiecie uwielbiam, co zresztą opisałam w recenzji - kilk. Stosuję go do tej pory, ale w międzyczasie moje serce skradł cień o numerze 35 - On and On Broze.  


Opis producenta:
Odważ się nosić Color Tattoo 24hr- kremowo - żelowy cień do powiek. Aż do 24 godzin utrzymywania się koloru. Nasza technologia pozwala na stworzenie super - nasyconego cienia. Kremowo - żelowa konsystencja pozwala na łagodne nałożenie cienia, który nie blaknie. 


Wszystkie cienie z serii Color Tattoo zamknięte są w przeuroczych, dość ciężkich, szklanych słoiczkach, posiadających gramaturę 4 gram. Pojedynczy cień kosztuje około 30 zł. Trzeba przyznać, że to sporo, jednak ze swojego doświadczenia polecam polować na promocję, ponieważ wtedy cena wynosi około 16-17 zł. Tak jak w poprzedniej recenzji i teraz zwrócę uwagę na zabezpieczenie słoiczka w postaci małej, przezroczystej tasiemki. Gwarantuje nam to świeżość cienia oraz ominięcia odcisków paluchów na naszej zdobyczy czy częściowego przyschnięcia produktu.




Kremowo-żelowa konsystencja cienia sprawia, że jest on nie tylko uniwersalny, ale również bardzo trwały. Odcień powoduje, że jak na niego patrzę za każdym razem szybciej bije mi serce. W zależności od tego jak pada światło, zawsze wygląda inaczej. To ile go nałożymy także wpływa na to jak się prezentuje. Raz jest to chłodny brąz z domieszką złota, kolejnym razem odcień starego złota, a jeszcze, co innego przy następnej okazji. Nadaje się zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego. Pięknie będzie podkreślał niebieskie czy zielone tęczówki. Świetnie wygląda nawet sam na powiecie, bez żadnych dodatkowych cieni. Może również posłużyć jako baza pod inne cienie.
Najlepszym akcesorium to aplikowania produktów kremowych są nasze paluszki, bądź pędzelki z włosia syntetycznego. Należy jednak działać szybko, ponieważ cienie, jeśli zaschną są nie do ruszenia.




Drugą moją propozycją na zastosowanie tego produktu, jest używanie go, jako eyelinera. Ze względu na jego konsystencję, dobrze napigmentowaną, idealną kreseczkę można uzyskać za jednym pociągnięciem, jeśli oczywiście macie dobrze wytrenowaną rękę. Powiększymy dzięki temu oczko i nadamy mu oryginalnego ale naturalnego wyglądu. 
Cień jak już wspomniałam długo się utrzymuje, przetrwał nawet całonocne imprezy w nienaruszonym stanie. 
Wszystkie cienie z tej serii posiadają ważność 24 miesięcy od momentu otwarcia. Wątpię abym zdążyła je wykorzystać w tym czasie, ponieważ są bardzo wydajne. 



Zarówno Permanent Taupe jak On and On Brozne ogromnie polecam! Ja mogę nie mieć żadnych innych cieni oprócz tych dwóch i będę szczęśliwa. 

Posiadacie cienie z tej serii? 

31 komentarzy:

  1. Od dawna kuszą mnie te cienie i właśnie ten kolor który dziś pokazujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie wygląda, ja w ogóle nie maluję powiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo długo nie malowałam powiek, lub robiłam to od święta. Teraz coraz bardziej się do tego przekonuję :).

      Usuń
  3. Ja nie posiadam żadnego z tej serii, ale widzę, że ładnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre odcienie są lepsze lub gorsze, ale dwa prezentowane przeze mnie są godne polecenia. :)

      Usuń
  4. Oj tak mam aż cztery kolory z tej serii I tylko żałuję że nie mamy większej gamy kolorów w Polsce:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również żałuję z chęcią bym kupiła. ;>

      Usuń
  5. Mam tylko odcień taupe ale go nie lubię ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam barely branded i zazwyczaj używam do rozświetlenia łuku brwiowego i wewnętrznego kącika. Ale w Polsce nie widziałam chyba tego koloru jeszcze, bynajmniej u mnie w mieście. A szkoda, bo bardzo go lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresowałaś mnie, będę musiała sprawdzić.

      Usuń
  7. cień ładnie się prezentuje na oku, do mnie przemawia to,że się długo na nim utrzymuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sobie tą długotrwałość cenię, ponieważ nienawidzę poprawiać swojego makijażu w ciągu dnia.

      Usuń
  8. Nie miałam jeszcze żadnego z tych cieni, ale tyle już czytam ochów na blogach, że z pewnością sięgnę po jakiś na najbliższych zakupach ;-) Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze ale wyglądają całkiem przyzwoicie i do szybkiej makijażowej akcji są w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio je macałam, ale jednak nie kupiłam, bo cieni mam już dość sporo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kolekcja spora to nie warto jej robić dodatkowej konkurencji ;).

      Usuń
  11. Posiadam dwa kolorki z tej serii ale tego jeszcze nie A wygląda super

    OdpowiedzUsuń
  12. mam on and on bronze i jestem zadowolona, przyzwoity produkt

    OdpowiedzUsuń
  13. Już jakiś czas kuszą mnie te cienie, choć nie miałam jeszcze żadnego żelowego i nie wiem czego się po nich spodziewać ;) Bardzo ładny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były i moje pierwsze żelowe, nie ma się czego obawiać. :D

      Usuń
  14. ja mam permanent taupe, który uwielbiam używać na brwi, kiedy henna mi zejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam go, ale nie wpadłam na to, by stosować jako liner, jutro wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam jeszcze okazji posiadać te cienie, ale jakoś nie do końca jestem przekonana. Mialam wiele cieni w słoiczkach o kremowej takiej zbitej konsystencji, ale niestety moje powieki nie tolerowaly ich :( No, ale zobaczymy, może kiedyś się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  17. mam endless purple i uwielbiam <3 żadnym innym cieniem nie uzyskam takiego pieknego, nasyconego fioletu, jest boski!

    OdpowiedzUsuń
  18. ja jako bazy pod cienie używam właśnie Color Tattoo! sprawdza się świetnie i marzę by mieć ich więcej
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.