Isana, olejek pod prysznic

10:29
Kontynuując moją fascynację produktami marki Isana, dzisiaj zaproszę Was na recenzję kolejnego produktu. Już tak długo stoi na półce w łazience, że zasłużył, aby coś o nim wspomnieć. Po za tym pojawił się w ulubieńcach sierpnia i doszłam do wniosku, że jego historię trzeba dokończyć. Bohaterem został olejek pod prysznic. 


Opis producenta:
Olejek pod prysznic z dodatkiem olejku sojowego i słonecznikowego jest idealny do codziennego oczyszczania skóry suchej i podrażnionej. Zawartość pantenolu i witaminy E chroni przed wysuszeniem oraz sprawia, że staje się ona gładka i delikatna. Bez dodatku mydła.

Skład:
Glycine Soja, Mipa Laureth Sulfate, Laureth-4, Hellianthus Annuus, Parfum, BHT, Panthenol, Tocopheryl Acetate 

Skład mogę spokojnie nazwać bardzo przyjemnym. Brak w nim silnych detergentów, a sam olejek sojowy znajduje się na pierwszym miejscu. Nie ma się, do czego przyczepić.
Opakowanie to zwykła, plastikowa, przezroczysta smukła buteleczka. Otwór dozujący jest jak najbardziej odpowiedni. Niestety posiada jeden wielki minus, którym jest otwarcie/zamknięcie wykonane z bardzo słabej, jakości, zbyt miękkiego plastiku. Z samym otwieraniem problemów nie ma, jednakże zamykanie to jakaś pomyłka, albo rzecz przeznaczona dla niewyżytych nerwowo. Przez to nigdzie ze sobą tego produktu nie zabierzemy, bo jest to po prostu niemożliwe.
Jak przedstawiałam ten produkt w któryś z kolei już zakupach, jedna z Was w komentarzu zapytała się mnie, co sądzę o zapachu. Dopiero wtedy zaczęłam tak naprawdę zwracać uwagę na tą kwestię. Trzeba przyznać, że jest to coś dziwnego. Nie mogę go do niczego dopasować, a moja tolerancja do tego zależy od dnia. Jeśli mam gorszy dzień to odbieram go, jako cuchnącą maź, a w innych wyczuwam nawet pudrowe nuty. Zapaszki to indywidualna sprawa.
Dostać można go w każdym Rossmannie, ponieważ marka Isana sprzedawana jest tylko tam. 200 ml kosztuje w regularnej cenie bodajże 5 zł, ale bardzo często widnieje na promocjach za niecałe 3 polskie złote.
O konsystencji chyba nie muszę zbyt wiele pisać. Olejek, który pod wpływem wilgotnych dłoni się spienia tworząc gęstą emulsję. Zaskoczyła mnie mile jego wydajność. Stosując go codziennie od końca czerwca nie tylko do mycia nie zużyłam nawet połowy buteleczki. 
Bardzo przyjemny produkt do delikatnego, ale dokładnego oczyszczenia skóry nawet wrażliwej na wszystkie świństwa. Po użyciu skóra pozostaje miękka oraz gładka w dotyku. Co ważne nie pozostawia tłustej warstwy, a uczucie bardzo subtelnego nawilżenia, jak i natłuszczenia. Nadaje się również do depilacji, co sprawdziłam na swoich nogach oraz paszkach. Czytałam również, że fantastycznie sprawdza się do mycia włosów, aczkolwiek próbować nie będę. Jeśli chcecie, aby wasza kąpiel nabrała dodatkowych właściwości, można kilka jego kropel wlać do wody. 

Krótko i zwięźle. Lubię ten produkt, mimo zapachu, który potrafi irytować. Myślę, że gdy nie będę miała już pomysłu, co kupić to do niego powrócę.

Używałyście? Jak ten zapaszek? 

42 komentarze:

  1. Oj kupiłam niedawno i się zakochałam i w konsystencji i zapachu. jest taki nie określony, ze aż fajny. Długo się za niego zabierałam i nie żałuję. Skóra jest po nim bardzo przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, ja muszę sie udac do rosmana i zerknąć bo oni robia niesamowite rzeczy i to jeszacze tanie ;) W ogole polecam wyprobować odżywke do włosów z Biedronki za 5zł była propomocja to byla za 3 czy 4 :) POLECAM !
    http://feather92.blogspot.com/2014/08/peani.html

    OdpowiedzUsuń
  3. słyszałam wiele dobrego o tym produkcie i chcę wypróbować!:D:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę spróbować, na razie mam w zapasie olejek balea:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo go lubię, zapach mi nie przeszkadza :) Często sięgam po niego zimą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie zimną również do niego powrócę :).

      Usuń
  6. Nie miałam tego olejku ale w przyszłości czemu nie.
    Pozdrawiam Emm

    OdpowiedzUsuń
  7. nie umie msię przekonać do olejkow... chyba że żele w dodatkiem olejkow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie mogłam się przekonać do olejków, ale przełom w końcu nastąpił.

      Usuń
  8. Bardzo lubię ten olejek do mycia pędzli i BeautyBlendera :) Świetnie doczyszcza to co trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię olejki pod prysznic. Może z tym też bym się polubiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten olejek jest bardzo dobry. Skóra po jego użyciu jest bardzo delikatna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś go miałam i byłam zadowolona :) W okresie zimowym pewnie też po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. z Isany używałam jedynie żeli pod prysznic, ale następnym razem kupię ten olejek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie opisałaś swoje spostrzeżenia dotyczące zapachu - mam zupełnie tak samo! Jednego dnia sięgam po niego z konieczności (myję nim jajko od RT), drugiego dnia wręcz wwąchuję się z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  14. już kilka razy przechodziłam koło niego i chyba najwyższy czas kupić

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawe czy by się sprawdził do włosów ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. ja go lubię. Niektórzy mówią, że zapach jest rybi, ale mi on tam nawet się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przez ten zapach u mnie odpada...

    OdpowiedzUsuń
  18. Z chęcią kupię. Myślę, że za taką cenę watro kupić i wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam go ♥
    Staram się o współpracę z Sheinside, więc bd wdzięczna jak klikniesz ♥
    http://iampatrysja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam, ale skusiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię go bardzo za to jak pielęgnuję ciało, nadaję się też do włosów, ale od czasu do czasu. Zapach mi nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
  22. 140 obserwatorka wita ;-)
    Miałam kiedyś ten olejek i bardzo go lubiłam. Zapach był dla mnie ok

    OdpowiedzUsuń
  23. Kupiłam go niedawno, wydaje się całkiem spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam różne opinie o jego zapachu i chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.