Astor, Seduction Codes Mascara (Tusz zwiększający objętość rzęs)

08:30
Marka Astor jest jedną z tych, z którymi miałam najmniej do czynienia. Dlatego cieszyłam się bardzo, gdy na moim konce LifeStyle pojawił się kupon, za który mogłam nabyć dzisiejszego bohatera za cały jeden grosz! Byłam dość szybka i załapałam się na testowanie z Super-Pharm. 


Opis producenta:
Astor przedstawia zmysłową maskarę dla niesamowitej objętości i koronkowej precyzji. Idealna równowaga między siłą uwodzenia a kobiecą delikatnością. Szczoteczka przypominająca seksowny gorset złapie każdą rzęsę nadając jej ultra objętość, a spojrzenie zza koronkowych firanek rzęs sprawi, że Twojej mocy uwodzenia nikt się nie oprze.  


Opakowanie w formie sporego walca zostało obklejone złotą naklejką, które na zdjęciach wygląda bardzo ładnie, na żywo może to wydawać się odrobinę tandetne. Posiada pojemność 10,5 ml i trzeba za nie zapłacić około 30 zł w regularnej cenie.
Producent nazywa szczoteczkę ,,seksowym gorsetem" ahhhh cóż za inwencja, a tak naprawdę ma kształt klepsydry. Włoski są dość długie oraz osadzone rzadko względem siebie. Nie będzie odpowiednia dla posiadaczek małych oczu, ponieważ jest gigantyczna. Nawet mi czasami sprawia problem pomalowanie nią rzęs, a wcale małych ocząt nie mam. Za każdym razem się gdzieś upaćkam. Nabiera jakże odpowiednią i idealną ilość produktu.
Tusz ma nasycony, prawdziwy czarny kolor oraz kremową konsystencję. 




Moje rzęsy są same w sobie długie, a ten tusz wydłuża je jeszcze bardziej. Delikatnie je podkręca, ale pogrubienia nie ma żadnego. Rozdzielenie też nie jest jakieś spektakularne przy jednej warstwie, przy dwóch można się spodziewać sklejania. Muszę przyznać, że średnio podoba mi się efekt, który można nią otrzymać.
Utrzymuje się cały dzień bez kruszenia czy znikania w dziwnych okolicznościach. Również się nie odbija. 
Wydajność i jej zasychanie zaliczam na plus, ponieważ troszkę już w moich zapasach leży, a jej konsystencja do tej pory jest taka sama. 

Na zakup chyba bym się nie zdecydowała, chociaż jak by pogrubiała to byłabym zadowolona.

Miałyście? Jakie wrażenia? 

18 komentarzy:

  1. Szkoda że nie dałaś zdjęć z tuszem i bez :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale niestety mój sprzęt nie jest w stanie tego złapać. Mam nadzieję, że uwierzycie mi na słowo :).

      Usuń
  2. Ja się z tuszami Astora nie lubię :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy będę testowała cokolwiek jeszcze tej firmy. :D

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze tuszu z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tuszu nie miała i raczej nie kupie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. ja też, bo nie lubię zbyt dużego efektu pogrubienia, wolę jak rzęsy są wydłużone :)

      Usuń
    2. Ja od tuszu wymagam pogubienia, bo rzęsy mam grube ale cieniutkie.

      Usuń
  6. Nie miałam ale lubię jak tusze wydłużają rzęsy :) a nazwa producenta z tym gorsetem coś ma w sobie wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie leży różowy (BFly chyba), w każdym razie ma podobną szczoteczkę do Rimmela Scandaleyes Rockin' Curves. Jeszcze go nie próbowałam, bo wykańczam Maybelline.
    W tym tuszu z Astora szczoteczka nie przypomina gorsetu (za małe wcięcie :D), a opakowanie za bardzo się błyszczy. Nie zachęca mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. na wejściu odpada u mnie szczoteczka..

    OdpowiedzUsuń
  9. mam ten tusz w zapasach i nie długo go wyjmę bo powoli te, które używam zasychają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie miałam żadnej maskary z Astor i prawdę mówiąc w ogóle mnie nie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. spodziewałam się lepszego efektu pogrubienia, rzęsy bardziej optycznie zwiększaja swoja ilośc poprzez precyzyjne rozdzielenie, jednak mi brakuje wydłużenia i grubości
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.