Ulubieńcy końca lata, nie do końca kosmetyczni

08:34
Lato dobiega końca, co ostatnio nam oznajmia pogoda. Jak żyję te swoje dwadzieścia jeden lat, to jeszcze nie zdarzyło mi się, abym w sierpniu po domu chodziła w bluzie z długim rękawem, ale to nie post o pogodzie. Tradycyjnie wybrałam parę produktów, które mnie zachwyciły, zasługując na miano ulubieńca. Dlaczego jednak w tytule znalazł się zwrot ,,nie do końca kosmetyczni"? Dowiecie się na końcu. Zapraszam :). 



Wykreślając ze swojej długiej listy zakupów kolejny produkt w postaci Maybelline Color Tattoo w odcieniu On and on Bronze, od razu wiedziałam, że stanie się ulubieńcem. Jeśli malowałam oczy w sierpniu to tylko nim, w przeróżnych kombinacjach. Zakochałam się w kolorze, trwałości, aplikacji, we wszystkim, co związane z tym cieniem. 
Drugiego produktu nie posiadam w pełnowymiarowej wersji, ale od Kosmetycznej Inżynierki w paczce otrzymałam odsypkę Mary-Lou Manizer marki The Balm. Już po pierwszej aplikacji utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to ideał. Muszę w niedalekiej przyszłości zakupić pełnowymiarowy produkt i cieszyć się nim wiecznie. 



Przechodząc do kwestii pielęgnacji, tego gagatka musiałam do zdjęć wyciągnąć z projektu denko, ponieważ już go wykończyłam, jednakże przez lipiec i kawałek sierpnia mogłam się nim cieszyć. Mowa o peelingu Pina Colada od Perfecy, który otrzymałam w paczce testerskiej. Jak tylko będę robiła większe zakupy to z pewnością zakupię inną wersję zapachową, ponieważ w prezentowanym egzemplarzu nie przeszkadzało mi kompletnie nic. 
W tym zestawieniu znalazł się również olejek pod prysznic od Isany. Ten specyfik o dziwnym, trudnym do zidentyfikowania zapachu przekonał mnie do siebie, w momencie, gdy sprawdził się przy depilacji maszynką. Więcej opiszę w recenzji, która pojawi się niedługo, ale już mogę napisać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. 

(źródło: Filmweb)

Teraz przejdźmy do rzeczy niekosmetycznej. Muszę o tym napisać, bo zaczynam powoli popadać w obsesję na ten temat. Uwielbiam filmy oraz kino. Do niedawna nie potrafiłam oglądać niczego sama, co się zmieniło i bardzo mnie to cieszy. Dlatego po dniach spędzonych na nauce, każdego wieczoru staram się coś ciekawego obejrzeć. I tak na mój ekran trafił film pod tytułem ,,Gwiazd naszych wina". Książki nie czytałam, żałuję i na pewno to nadrobię. Jednakże film ujął mnie pod każdym względem od historii, po grę młodych aktorów. Nawet jak ktoś mi napisze albo powie, że nie jest to ekranizacja wysokich lotów to i tak będę nadal trzymała się swojego zdania. Jeżeli znalazł się jakiś film doprowadzający mnie do stanu, w którym lecą mi łzy to oznacza, że coś się dzieje ;). 

52 komentarze:

  1. Właśnie kończy mi się lista filmów do oglądnięcia, więc ten, który polecasz jest chyba w sam raz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak dobrze, że o nim napisałam :D.

      Usuń
  2. Lubię te oliwkę z Isany :) zastępuje mi proces balsamowania,którego nie lubię ;/ Mam ochotę nie tyle na film,co na książkę :) Jako maniaczka literatury,muszę zachować taką kolejność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nauczyłam się balsamować, więc nawet nie próbowałam czy go zastępuję. Książkę również już nadrobiłam i polecam :).

      Usuń
  3. muszę kupić ten kolorek color tattoo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie oglądałam jeszcze tego filmu, ale widzę że warto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto, a jestem wybrednym widzem.

      Usuń
  5. Ja tym olejkiem z isany myję pędzle i beauty blender, sprawdza się w tej roli ś wietnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Olejek z Isany mam czeka na swoją kolej. A film widziałam w urywkach podobał mi się. Trudny temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat w tle owszem trudny, ale schodzi on na bok, gdy człowiek poddaje się urokowi pierwszej miłości. :)

      Usuń
  7. Peeling lubię. Olejek niestety odstraszyl mnie zapachem..

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię ten peeling, a olejku isany zużyłam już wiele butelek

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten odcień Color Tattoo i uwielbiam! Ten cień sam w sobie potrafi stworzyć efekt wow :) O książce wiele dobrego słyszałam, ale wzbraniam się póki co, bo nie chcę zalać książki łzami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się wzbraniać, ale po nią sięgnąć. Co do cienia to się z Tobą zgadzam :).

      Usuń
  10. muszę kiedyś spróbować tej oliwki

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię ten olejek z Isany ale sięgam po niego zimą :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę obejrzeć ten film, ale sama, bo niestety mój mąż nie gustuje w tego typu produkcjach:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zostałaś nominowana do Liebster award szczegóły na http://rudywlos.blogspot.com/2014/08/0039-nominacja-do-liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo dziękuję bardzo, to mój drugi raz :D.

      Usuń
  14. ostatnio mialam ogladac ten film ale jakos nie bylam go pewna ;) teraz na pewno obejrze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ten olejek też bardzo lubię. Niektórzy twierdzą, że śmierdzi rybą, moim zdaniem aż tak źle nie jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten zapach toleruję, ale ryby nie czuję.

      Usuń
  16. Zgadzam się takiego zimnego sierpnia to już dawno nie było, olejek posiadam czasem z niego korzystam - zależy od humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zapach rzeczywiście tolerowany jest w zależności od humoru i dnia :D.

      Usuń
  17. Bardzo lubię ten peeling, sama go stosuję. Mam zamiar zrobi jego recenzję :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Olejek myjący ISANA znalazł u mnie idealne zastosowanie - myję nim jajko RT :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam wiele dobrego na temat olejku Isany, muszę w końcu go kupić. Niestety daleko mam do centrum, ale jakoś dam radę :D

    A ten film z chęcią obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Peeling musi bajecznie pachnieć! Gwiazd naszych wina, jest na mojej filmowej liście do obejrzenia : )
    Pozdrawiam! ; )

    OdpowiedzUsuń
  21. Z chęcią oglądnę ten film :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten film jest cudowny tak się uryczałam że na drugi dzień nic nie widziałam bo miałam tak zapuchnięte oczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dawno nie płakałam na filmie, z chęcią będę do niego wracać. :)

      Usuń
  23. Na ten peeling Perfecty mam ochotę i chyba skuszę się właśnie na tą wersję zapachową :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też uwielbiam kino. Prawie każdego wieczoru oglądam coś nowego. Wczoraj np. oglądałam "Jacka Stronga". Dzięki za polecenie filmu, z chęcią obejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Peeling Perfecty mnie zainteresował ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.