Kiedyś musiało nadejść rozczarowanie - Isana, Peeling pod prysznic

16:58
Już nie raz rozpływałam się nad kosmetykami marki Isana, szczególnie nad serią Med z mocznikiem, która naprawdę działa. Kupowałam kolejne produkty, a zachwyt rósł i nie spodziewałam się, że tam szybko nadejdzie spadek oraz mocne uderzenie o ziemie. A mogło być tak pięknie.



Opis producenta:

Drobne mikroziarenka peelingu delikatnie usuwają zanieczyszczenia oraz martwy naskórek. Prowitamina B5 oraz witamina E pielęgnują Twoją skórę. PH przyjazna dla skóry, testowane dermatologicznie.

Skład:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Parfum, Xantham Gum, Panthenol, Citric Acid, CI 77891. 


Jak wszystkie kosmetyki marki Isana, znajdziemy je Rossmanach. Bardzo przystępne ceny kuszą, a proste opakowania oraz szata graficzna, sprawiają, że są mało zauważalne na półkach.
Będąc na ostatnich zakupach zaraz obok żeli pod prysznic, zauważyłam ten peeling. Kosztował około 6 zł w regularnej cenie, a zakupiłam go szczególnie z myślą o skórze na udach, która zaczęła aż wołać o porządne złuszczenie. 

Opakowanie, zawierające 200 ml produktu, to tubka stojąca na ,,główce", czyli otwarciu na klik. Została wykonana z miękkiego tworzywa, posiadającego matową strukturę, dzięki czemu dobrze leży w dłoni i nie wyślizguje się z mokrej ręki. Traci ono swój urok, po zauważeniu konsystencji peelingu. Po otwarciu tubki dosłownie w przeciągu chwili substancja wylewa się ze środka. Na szczęście leista, rzadka konsystencja nie wpływa na aplikację.
Wydajność określiłabym jako średnią, ponieważ trzeba wyważyć sobie ilość produktu, ale nie jest to ogromna ilość.
Ma bardzo intensywny, mydlany zapach, który nie utrzymuje się na ciele. Mi ta woń nie przeszkadza, choć pewnie i przeciwnicy się znajdą. 




Producent używając zwrotu ,,drobne mikroziarenka", nie kłamał. Drobinek, które mają spełniać rolę złuszczającą jest tak mało i są tak drobne, że ledwie zauważalne. Tego produktu nie można nazwać peelingiem. Ani nie usuwa zanieczyszczeń, ani nie usuwa martwego naskórka, a sam proces masażu to raczej gilgotanie, przynajmniej ja to tak odczuwam. Posiada jedynie delikatnie właściwości myjące i pieniące się, niestety nic więcej. Nie pielęgnuje także skóry, po paru zabiegach na moich udach pojawiły się małe syfki, a skóra nadal pozostała szorstka oraz nierówna.

Zawiodłam się i to bardzo. Jak polecałam większość produktów Isany, które do tej pory posiadałam, to tutaj nie jestem w stanie zrobić. Wszystkie kosmetyki zużywam do końca, chociaż mam ochotę go po prostu wyrzucić. 


7 komentarzy:

  1. ja wole zdecydowanie mocne zdzieraki, więc u mnie również byłoby rozczarowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocny peeling jest dla mnie, po ten na pewno nie sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kosmetyki Isany. Peelingów jeszcze nie miałam, ale pewnie się skuszę, żeby wypróbować je na własnej skórze ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam peeling z kawy. Z drogeryjnych już praktycznie zrezygnowałam :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam, ale konsystencja faktycznie wodnista, tak delikatny peeling nie jest wart mojej uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też pewnie bym się na nim zawiodła, więc dobrze, że go nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak do ciała- musi być zdzierak. Dobrze, że ostrzegasz, bo miałam go na oku :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.