Kącik z Hairstore, czyli bitwę czas zacząć - Loreal Pro-Keratin Refill, maska keratynowa

Przyszedł czas, aby przybrać barwy wojenne i przeciwstawić sobie maski, które otrzymałam do testów w ramach współpracy z Hairstore. Na pierwszy ogień, niestety nie z własnej woli, idzie maska marki L'oreal Pro Keratin Refill.
Zanim zaczniemy muszę przypomnieć Wam, jakie włosy posiadam, gdyż każda maska na różnych włosach zachowuje się zupełnie inaczej.
Obecnie włosiska sięgają mi za obojczyki. Ostatni raz ścinałam je w lutym i kwalifikowałyby się do podcięcia. Dość szybko się przetłuszczają oraz mają tendencję do rozdwajania się. Nie stosuję suszarki ani prostownicy. Największe zniszczenia uzyskuję przez wiązanie ich gumką, której bardzo nie lubią. Potrafią wypadać i łamać się, jeśli o nie nie dbam.


Opis producenta:

Maska głęboko odbudowująca i regenerująca naruszone struktury wewnętrzne zniszczonych włosów. Dosłownie jest to maska korygująca uszkodzone partie włosa dzięki kompleksowi Pro-Keratin, który działa dogłębnie regeneracyjnie na poziomie komórkowym włosów. Skutecznie likwiduje widoczne zniszczenia powstałe w wyniku działania szkodliwych warunków zewnętrznych, takich jak zmienne skrajne temperatury, suchość powietrza, zanieczyszczenia itp. Uelastycznia i dba o stałe nawilżenie włosów, co czyni je nawet aż o 70% mniej podatnymi na złamania i uszkodzenia. Maska szczególnie polecana jest w okresie zimowym i po zimie, by zregenerować uszkodzenia powstałe w wyniku działania niskich temperatur. Może być stosowana przez cały rok.


Analiza składu:

  • Aqua - woda; składnik mający uwalniać składniki aktywne. 
  • Cetearyl Alcohol - alkohol cetylostearylowy; posiada pośrednie właściwości nawilżające; substancja konsystencjotwórcza.
  • Paraffinum Liquidum/Mineral Oil - parafina ciekła/ olej mineralny; nie przenika przez naskórek; zmiękcza i wygładza włosy; nadaje połysk; zapobiega elektryzowaniu się włosów; pełni rolę rozpuszczalnika dla innych substancji w kosmetyku.
  • Dipalmitoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate -  zmiękczacz; zapobiega także elektryzowaniu się włosów. 
  • Cetyl Esters - wosk syntetyczny; poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyki; ma także właściwości nawilżające. 
  • Cetrimonium Chloride - sól amoniowa; Dzięki temu, że substancja posiada ładunek dodatni z łatwością łączy się z ujemnie naładowaną powierzchnią włosa. Substancja kondycjonująca włosy: poprawia rozczesywalność, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk i wygładza włosy, wykazuje działanie antystatyczne, dzięki czemu zapobiega elektryzowaniu się włosów; ułatwia spłukiwania; substancja konserwująca 
  • Methylparaben - konserwant
  • Citric Acid - kwas cytrynowy; wykazuje działanie keratoliczne, czyli złuszczajace, usuwa przebarwienia i rozjaśnia; regulator Ph oraz zwiększa trwałość kosmetyku. 
  • Sodium Benzoate - benzoesan sodu; substancja konserwująca 
  • Ethylparaben - substancja konserwująca 
  • Linalool  - nienasycony alkohol; imituje zapach konwalii; potencjalny alergen; obecność substancji musi być uwzględniona w wykazie składników jeśli stężenie przekracza daną ilość w kosmetyku. 
  • Arginine - ma działanie łagodzące i kojące, bierze udział w syntezie kolagenu; aminokwas. 
  • Chlorhexidine Dihydrochlorie - konserwant 
  • Glutamic Acid - substancja czynna, uzupełniająca oraz nawilżająca.
  • Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej, imitujący zapach jaśminu. 
  • Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej.
  • Limonene - Składnik kompozycji zapachowej, imitnujący zapach skóry cytrynowej. 
  • Benzyl Alcohol - stosuję się go w kosmetykach jako konserwant, składnik kompozycji zapachowej, rozpuszczalnik innych substancji, regulator lepkości. 
  • Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej. 
  • Serine - składnik zapachowy; środek kondycjonujący do włosów. 
  • Hydroxypropyltrimonium hydrolyzed wheat protein - hydrolizat protein pszenicy; nawilża, zmiękcza i wygładza; stosowany w celu ograniczenia działania środków drażniących; wpływa na właściwości aplikacyjne. 
  • Citronellol - składnik kompozycji zapachowych. 
  • 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol - tłuszcz pochodzenia naturalnego (roślinnego), właściwości emulgujące, kondycjonujące. Nadaje smarowność kosmetykowi, sprawia, że jego konsystencja jest stabilna.
  • Euterpe Oleracea Fruit Extract - ekstrakt z jagód acai, są bombą witamin, aminokwasów, pierwiastków oraz bogatym źródłem składników odżywczych dla skóry i włosów jak witamina C, witamina E, kompleks witamin B-B1, B2, B3, fosfor, wapń, potas, żelazo, białka, zawierają 29 kwasów tłuszczowych oraz niezwykle cenne polifenole. Są one naturalnymi przeciwutleniaczami chroniącymi przed słońcem, zanieczyszczeniami, dymem papierosowym i spalinami. Korzystnie wpływają na syntezę kolagenu, na stan naczyń krwionośnych poprawiając w ten sposób krążenie w skórze. Doskonałe jako naturalny filtr promieniochronny, zwłaszcza jeśli chodzi o promienie UVA.
  • Parfum - substancja zapachowa 

Sposób użycia:
Na umyte i osuszone ręcznikiem włosy nanieść niewielką ilość maski i delikatnie wmasować we włosy na całej ich długości, aż po same końce. Pozostawić na 3-5 minut, po czym dokładnie spłukać ciepłą wodą. 


Maska ta jest profesjonalnym produktem do włosów, stosowanym przede wszystkim w salonach fryzjerskich. Można zakupić ją w Internecie, dla chętnych zapraszam - tutaj - jednakże widziałam ostatnio tę serię w drogerii Hebe. 
Cena niestety jest wygórowana, gdyż regularna wynosi 64 zł za 200 ml. Obecnie możecie dostać ją w promocji za 48,90 plus przesyłka. 
Opakowanie to zgrabny, nie za duży słoiczek z zakrętką, która bardzo dobrze się trzyma. Wygląda bardzo estetycznie na łazienkowej półce, a dla upartego nawet w podróż się nadaje. Jak to ja mogłabym się przyczepić do tego, że trzeba maczać w niej paluchy, ale przy takiej konsystencji produktu, jest to najlepsze rozwiązanie.
Posiada ważność 12 miesięcy od momentu otwarcia.



Śnieżnobiała maska ma konsystencję bardzo gęstego kremu. Przyjemnie się ją aplikuje, niewielka ilość wystarcza, aby pokryć całe włosy oraz nie trzeba się martwić o spływanie. W ciągu testowania, które wyniosło więcej nic miesiąc zużyłam odrobinę więcej nic połowę opakowania. Troszkę gorzej sprawa się ma przy spłukiwaniu. Trzeba skupić się porządnie na tej czynności, a szczególnie dobrze wypłukać ją przy skórze głowy, co utrudnia konsystencja.
Nieziemski, intensywny słodko-kwaśny zapach umila cały zabieg, a też utrzymuje się on na włosach przez dobre kilkanaście godzin.



Jak ją stosowałam? Na chyba wszystkie znane i możliwe sposoby raz w tygodniu (z czepkiem, ręcznikiem, bez tego, długo, krótko, itd.), ale także poświęciłam troszkę więcej czasu, aby wypróbować metodę zaproponowaną przez specjalistkę, która najbardziej przypadła mi go gustu, ponieważ po niej widziałam najlepsze efekty. 


Byłam bardzo zaskoczona efektami. Po miesiącu stosowania widziałam znaczną poprawę struktury swoich włosów. Osłabione, wygniecione, powykręcane partie włosów, które już powoli zaczynały się rozdwajać po prostu zniknęły. Struktura stała się grubsza i zrobiło się ich jakby więcej.
Włosy po zastosowaniu maski są tak miękkie, tak śliskie i błyszczące, że po związaniu gumka dosłownie samoczynnie z nich spływała. Nie potrzebowały nawet ingerowania w układanie, ponieważ poradziły sobie same, na moment odzyskałam swoje piękne skręty. Żadnego elektryzowania, a serum na końcówki stało się zbędne.
Daje naprawdę długotrwałe efekty, które nie znikają po kolejnym myciu głowy. Ja kolejnego dnia po kuracji, byłam zawsze zmuszona głowę wyprać po raz kolejny, ponieważ parokrotnie źle wypłukałam ją przy skórze głowy i weszło mi to w nawyk, ale efekty są jeszcze lepsze po drugim myciu, niż zaraz po samym zabiegu. Może to być kwestia wypłukania nadmiaru składników pielęgnacyjnych.
Odkąd żyję nigdy nie miałam tak miękkich, dobrze nawilżonych i lśniących kłaczków. Rozczesywanie to sama przyjemność, ponieważ nie plącze włosów. Przy stosowaniu masek istnieje spora możliwość, że naturalne schnięcie czupryny może się przeciągnąć w czasie, czasami są to wręcz długie godziny. Obawiałam się, iż w tym przypadku też tak będzie. Na szczęście nie jest tak tragicznie. Trwa ono troszkę dłużej, ale nie jest cały dzień.
Producent obiecuję ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Posiadam włosy blond, które na wiosnę i w czasie lata ze względu na słońce potrafią przybrać wręcz odcień platyny, niosąc tym samym ogromne przesuszenie oraz siano na głowie. Obecnie z tygodnia na tydzień widzę jaśniejsze kosmyki, ale ich kondycja jest dobrze utrzymana.
Cieszy mnie fakt, że maska nie podrażniła mi skóry głowy. Nic mnie nie swędziało oraz łupież się nie pojawił. 



Pierwszy raz sprawdziła się u mnie masa keratynowa. Jestem naprawdę zadowolona z efektów, ale by nie przesadzić na chwilę odstawię tą kuracje, abym mogła następną opisać dla Was w odpowiedni sposób. Szczerze mogę ją polecić, szczególnie kobietom, które posiadają mocno zniszczone włosy. 



7 komentarzy:

  1. Oj ale kusisz:) widziałam je w Hebe:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jej jeszcze nie miałam ale lubię maski loreal, szczególnie żółtą serię do włosów zniszczonych

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze względu na cenę pewnie szybko po nią nie sięgnę. Ciekawy patent z suszeniem maski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie tak średnio do niej ciągnie, ale może po zapasach czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. http://4ever-souril.blogspot.com/2014/05/konkurs.html
    zapraszam do wzięcia udziału w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze nie mam zbyt dużego doświadczenia z maskami keratynowymi, więc tym bardziej jestem ciekawa jak by się sprawdziła na moich włosach :) Ogólnie zaciekawiła mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.