Szmatka muślinowa - warto czy nie?

O szmatce muślinowej wiele się nasłuchałam i naczytałam, cięgle nie mogłam się zdecydować na jej zakup. Przy zmianie pielęgnacji na wiosnę nadarzyła się okazja. Najsłynniejszą marką produkującą ową szmatkę jest Liz Earle, mają one jednak swoją cenę. Na rynek wypuścił je także The Body Shop, ale ja zdecydowałam się na zakup najtańszej, którą znalazłam na allegro, bo wiecie że takie perełki lubię wyszukiwać. Ten kawałek materiału wykonany ze 100% bawełny, dość luźno tkany, przypominający pieluchę tetrową, kosztował mnie około 8 zł razem z przesyłką. Sama paczuszka była dobrze zabezpieczona, a szmatka jest bardzo urocza, dzięki tej różowej nitce na brzegach. 


Do czego ma ona służyć? 
Przede wszystkim do idealnego oczyszczania i wygładzenia buzi przy codziennej pielęgnacji.
Jak oczyszczam nią buzię? 
Najpierw na twarz aplikuję mleczko, żel lub inny produkt do demakijażu, rozprowadzam wszystko kolistymi ruchami, aby makijaż się dobrze rozpuścił. Szmatkę moczę w ciepłej wodzie, po tym kładę ją na buzi i przygniatam, szczególnie w miejscach gdzie makijażu było najwięcej. Zdejmuję ją, znów moczę, dokładnie spłukując to co się już na niej znajduje i ponownie nakładam na twarz, tylko tym razem wykonuję nią masaż. Bardzo powoli, kolistymi ruchami zmywam wszystko. Teraz zamiast gorącej wody w ruch idzie zimna. Dobrze płuczę szmatkę ze wcześniejszych zanieczyszczeń i znów przykładam ją do twarzy, aby domknąć wszystkie pory, które otworzyły się przez wodę ciepłą. Pamiętajcie jednak, żeby nie była to woda ani za ciepła ani za zimna, ponieważ obie mogą spowodować niepotrzebne rozkurczanie i ściskanie się naszych naczynek. Konsekwencją stosowania złej wody może być na przykład rumień na buzi. Następnie wystarczy osuszyć twarz, czy jak to robię ja, zaaplikować dodatkowo płyn micelarny.  
Czystość szmatki
Dzięki swojemu luźnemu splotowi, jest bardzo łatwa do utrzymania w czystości. Wystarczy ją wyprać, czy odpowiednio wypłukać i wysuszyć. Dodam, że po praniach nic się z nią nie dzieje, nadal jest cała, a też szybciutko wysycha. 
Efekty
Nigdy nie myślałam, że kawałek zwykłego materiału może tyle zmienić. Przede wszystkim szmatka potrafi być bardzo inwazyjna, a masaż który nią wykonujemy możemy dostosowywać do naszych potrzeb. Używanie jej codziennie do demakijażu spowodowało, że peeling mogę wykonywać teraz tylko 1-2 razy w tygodniu, a nie jak kiedyś co dwa dni. Buzia jest gładka, wygładzona, oczyszczona i co dla mnie bardzo ważne, zredukowała w większości suche skórki. Miejsca, które zaatakowały zaskórniki, stały się mniej widoczne oraz wyczyszczone, wystarczy odrobinę mocniej wykonać masaż w takich miejscach. Nie roznoszą się także w większej ilości bakterie, powodujące na przykład trądzik, gdyż staje się ona jedynym materiałem dotykającym twarzy. 

Jestem zachwycona tym produktem i na pewno pozostanie ze mną na długo. Obecnie zastanawiam się nad zakupieniem drugiej, aby używać ich na zmianę. 

Używałyście kiedyś szmatki muślinowej? 

18 komentarzy:

  1. kupiłam sobie taką szmatkę jakieś 2 lata temu gdy był pierwszy szał. używałam z przyjemnością ale nie uważam, żeby była czymś niezbędnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obecnie nie wyobrażam sobie nie zmyć nią makijażu, może dlatego że bardzo mi pomogła :).

      Usuń
  2. Nie spotkałam się z taką szmatką wcześniej, widać że u Ciebie się sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sprawdziła się i bardzo mnie to cieszy :).

      Usuń
  3. Nie używałam, ale też duzo czytałam, bo Twojej recenzji zacznę szukać okazji na allegro :D pozdrawiam Cię cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz. Także pozdrawiam Kochana :*.

      Usuń
  4. Używałam szmatki i tetry, ale od dłuższego czasu najlepiej sprawdzają się ręczniki z Ikea. Koszt jednego to 1zł, wielkość idealna, jakość bardzo dobra i odpowiednio "drapie". Obecnie mam ich ponad 20 i do mycia twarzy używam ich jednorazowo, a poza tym mam jeden na toaletce do otrzepania pędzli, wytarcia ręki z podkładu czy co mi tam potrzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie ma Ikei w Bydgoszczy, bo chętnie bym wypróbowała.

      Usuń
  5. O tej szmatce słyszałam już bardzo dużo, czas na jej wypróbowanie!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. już tyle i niej słyszałam, wiele razy zbierałam się do zakupu, ale jeszcze to nie nastało :) po tym pości to nr jeden na mojej liście ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. pięknie tutaj u Ciebie, zaobserwowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie nowość, ale chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja szczerzę chyba wolę myć buzię rękoma ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dwóch lat się do niej przymierzam, ale jakoś mi nie po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Używam wciąż szmatki muślinowej z wymienionego przez Ciebie The Body Shopu,jakiś czas pracowałam w tym sklepie,załapywałam się na promocję,bo wiedziałam co kiedy i gdzie,zapłąciłam za nią 7 zł i jestem z niej bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam pojęcia, że takie coś istnieje :) Jestem skora ją kupić.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.