Pierwsze wrażenie bywa złudne - Maybelline, Rocket Volum’ Express Mascara (Tusz pogrubiający do rzęs)

08:53
Bardzo długo zwlekałam z tą recenzją, z uwagi na to że w planach miałam totalne obsmarowanie tego produktu. Na szczęście dałam mu szansę jeszcze raz i co niektóre sprawy uległy zmianie na plus, co mnie bardzo cieszy. 
Od swojego tuszu oczekuję przede wszystkim pogrubienia, ponieważ naturalnie mam dość długie rzęsy. Ponadto lubię efekt naturalnego wyglądu rzęs, przy czym muszą być one dokładnie rozczesane, bez żadnego sklejania. 


Opis producenta:
Bezgrudkowa objętość rzęs zostaje osiągnięta dzięki ekskluzywnej, elastomerowej szczoteczce Jet - Glide. Rzęsy mają do 8x więcej wybuchowej objętości. Opatentowana szczoteczka pokrywa każdą rzęsę od nasady aż po same końce w mgnieniu oka. 



O ile dobrze mi wiadomo maskara występuje w dwóch odcieniach brązowym oraz czarnym. Posiadam oczywiście tę drugą. Dostałam ją na święta od swojego chłopaka, a że wszystkie inne maskary w tym czasie zaczęły już się kwalifikować do wyrzucenia, to byłam bardzo zadowolona. Produkt ma 9,6 ml, dostępny jest w każdej drogerii prowadzącej szafę Maybelline i kosztuje około 30 złotych. 
Szafirowe opakowanie, które ma troszeczkę przypominać rakietę zawiera w sobie dużą, grubą silikonową szczoteczkę. Ma ona mnóstwo małych, ostro zakończonych igiełek, potrafiących drapać podczas aplikacji i trzeba na prawdę uważać, by nie urazić się nią w oko. Plus za to, że nabiera odpowiednią ilość produktu. Nie wiem jak wam, w każdej innej maskarze tej marki paprały mi się opakowania, tutaj mimo upływu już trzech miesięcy nadal jest czyste i wygląda jak nowe. 



Na samym początku produkt był zbyt wodnisty, przez co strasznie sklejał rzęsy, tworzył się efekt ,,nóżek pająka", odbijał się i to wszystko nie wyglądało ładnie. Zaczęłam więc używać go jako drugi w tuszowaniu, wtedy ładnie stapiał się z tą pierwszą maskarą pogrubiając rzęsy od nasady i ładnie je unosząc. Miałam taką cichą nadzieję, że jak trochę poleży i przyschnie to zmienię zdanie. Musiałam się długo naczekać, bo wraz z upływam czasu nie chciał wysychać. Po około 2,5 miesiącach dałam mu znów szansę, a moja cicha nadzieja się spełniła. 
Jedna warstwa daje bardzo naturalny efekt, a tusz pokrywa rzęsy równomiernie kolorem, nie sklejając ich. Delikatnie wtedy pogrubia, unosi rzęsy do góry, mogłabym nawet napisać że troszkę wydłuża, otwierając przy tym oko. Jak dla efekt idealny. Nie odnotowałam też żadnego rozmazywania się czy kruszenia. Druga warstwa to już dużo mocniejszy efekt, gdzie można zauważyć sklejanie się rzęs i większe pogrubienie.
Skubaniec jest strasznie trwały i bardzo ciężko się go zmywa. W tej kwestii przypomina trochę tusz wodoodporny, ale mój obecny płyn micelarny z Bourjois sobie z nim radzi. 

Mimo wad to całkiem przyjemny produkt. Na pewno nie polecałabym go kobietom, które robią makijaż w biegu, gdyż przy nim trzeba się troszkę napracować. To też jeden z tych ,,nieśmiertelnych", gdzie żywotność tuszu jest dużo dłuższa niż trzy miesiące. 

Buziaki! :* 

4 komentarze:

  1. Już dawno nie miałam, żadnej maskary z tej firmy. Chyba dlatego, że nie podobają mi się głównie ich opakowania, a same szczoteczki są zbyt duże. Tak, to mnie zdecydowanie zniechęca do zakupu ;)
    Z tego co widzę z działania też nie byłabym zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety dla mnie to tez nie jest dobry produkt... Jako mama moge powiedziec, ze szybkosc wykonania makijazu jest bardzo wazna ;) Mialam kiedys inny tusz tej firmy i strasznie sie rozmazywal :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałaj nigdy żadnej maskary z tej firmy..
    pozdrawaim i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozwalam odrobinę poleżakować tuszowi ale ponad dwa miesiące to trochę za dużo :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.