Nivea, Lip Butter - Raspberry Rose

10:40
Blog istnieje dość krótko bo niecałe trzy miesiące, więc musicie mi wybaczyć, że ulubieńcy roku 2013 się nie pojawią. Projekty denko będą, ale gdy uzbiera mi się większa ilość produktów, nie jestem aż tak szybka w zużywaniu. 
~~
To masełko do ust jest pewnie Wam znane, bo wiele blogerek już o nim pisało, więc wypadałoby abym ja coś w końcu napisała. 
Opis producenta:
Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem.
Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.

Skład:Cera Microcristallina, Paraffinum Liquidum, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aqua, Glycerin, Glyceryl Glucoside, BHT, Aroma, CI 77891, CI 77492

Moja opinia:
Swój egzemplarz kupiłam w Rossmannie, ale zapewne dostaniecie je w każdej większej drogerii. Posiadam wersję malinową, a oprócz niej można dostać trzy inne: oryginalną (bezzapachową), wanilię i makadamię oraz karmel. Opakowanie mające 16,7g lub jak kto woli 19 ml kosztuje w regularnej cenie bodajże 10,99, ale nie dam sobie ręki uciąć.
Masełko zamknięte jest w metalowym pudełeczku, które według mnie jest mało praktyczne. Ciężko je czasami otworzyć na przykład, gdy ma się nakremowane ręce, potrafi się zasysać i złamanie paznokcia gwarantowane. Ponadto jest bardzo niehigieniczne, gdyż trzeba produkt nakładać palcem. Przez jakiś czas trzymałam je w torebce, ale brud i inne pyły zbierały się pod wieczkiem, potem przenosiły na masło, przez co musiałam je czyścić. Obecnie trzymam i używam je tylko w domu.
Jest straszliwie wydajne. Swoje kupiłam ponad rok temu i dopiero niedawno zaczęłam docierać do dna na samym środku, co pewnie będzie widać na zdjęciu. Minie jeszcze sporo czasu zanim je zużyję.
Zapach przypomina mi malinową mambę, dzieciństwo nagle powróciło. :)
Konsystencja produktu jest zbita i gęsta. Dobre rozprowadza się na ustach, lecz długo się wchłania i dodatkowo się klei, mi to jednak nie przeszkadza.
Najlepiej sprawdził się u mnie w lato, kiedy nie miałam większego problemu z ustami i wystarczało im tylko delikatne nawilżenie. Teraz, gdy mamy zimę radzi sobie średnio i mimo że używam go często efekt nawilżonych, mięciutkich, wygładzonych i odżywionych ust jest krótkotrwały.
Ładnie nabłyszcza, ale niestety bieli usta, czego bardzo nie lubię, bo gdy nałoży się go grubszą warstwę od razu uzyskujemy efekt trupa
.

Wielkiego zachwytu u mnie nie wywołało, ale bublem też nie nazwę. Wątpię bym je odkupiła, gdy się skończy. 
Miałyście z nim do czynienia? Jakie wrażenia? :)
Polecacie jakieś balsamy/masełka do ust? 

3 komentarze:

  1. Mam wersję waniliową:) owszem jest bardzo wydajne, ale aplikacja palcem bardzo mi się nie podoba:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja także tego nie lubię :( coś za coś :P

      Usuń
  2. Szkoda że kiepsko się sprawdza, chociaż kupiłabym go i tak wyłącznie dla zapachu, bo maliny wręcz uwielbiam! : ) Zdecydowanie bardziej wolę sztyfty i obecnie mam ochotę na niebieski od babylips z maybelline ; )

    Ps. Masz włączoną weryfikację obrazkową przy dodawaniu komentarzy, można ją wyłączyć w ustawieniach bloga. O wiele ułatwi to wszystkim komentowanie! : )

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.