L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów blond

08:33
Miałam ten post wstawić wczoraj, lecz powstrzymały mnie pewne sprawy. Przede mną najgorsze dwa tygodnie w sesji, ale po 10 lutego, będzie już troszeczkę luźniej i mam nadzieję, że będę mogła porządnie uczcić swoje święto, bowiem 5 lutego obchodzę swoje Perskie Oczko :D. Szykuje mi się co prawda jedna poprawka, ale jak to się mówi: ,,Bez spiny są drugie terminy" :D. Bez większego rozwijania się o sobie, zmykam na uczelnię, a Was zapraszam na nową recenzję. :) 
~~~~
Moim postanowieniem noworocznym stało się, zobowiązanie samej siebie do pielęgnacji włosów. Kiedyś wystarczył im tylko szampon, teraz bez wspomagania obejść się nie potrafią. O serum z Biovaxu, które skradło moje serce już Wam pisałam (kilk). Tym razem wezmę na tapetę ich słynną maskę do włosów. 

Opis producenta:
Nowa maseczka Biovax dba nie tylko o zdrowie i kondycję włosów, ale również zapewnia im gruntowną ochronę i bezpieczeństwo. Wysoka jakość oraz skuteczność działania maseczki potwierdzona jest przez Mistrza Świata Fryzjerstwa Artystycznego. Unikalną cechą intensywnie regenerującej maseczki Biovax jest woskowa konsystencja oraz bogata w substancje odżywcze receptura.
Biovax to oryginalne połączenie zdrowia, bezpieczeństwa i profesjonalnej pielęgnacji w jednym preparacie.
Do maseczki dołączone zostały 2 prezenty gwarantujące jeszcze większą skuteczność oraz wygodę stosowania:
- Biovax A + E Serum wzmacniające,
- Termocap - czepek wspomagający regenerację włosów.
Ekstrakt z cytryny działa rozjaśniająco, przywracając włosom świetlisty kolor.
Kompozycja oleju ze słodkich migdałów oraz miodu silnie nawilża, zmiękcza i odżywia włosy, nadając im piękny połysk i zdrowy wygląd.
100% ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.
Receptura maseczki oparta została o naturalne i bezpieczne substancje aktywne.
Efekty:
- intensywne nawilżenie i regeneracja włosów,
- ożywiony i rozświetlony kolor,
- włosy miękkie i gładkie w dotyku,
- nierozdwojone końcówki.

Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Acetylated Lanolin, Glycerin, Lawsonia INnermis Extract, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Mel Extract, Parfum, Linalool, HexylCinnamal C.I. 19140, BenzylAlcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Potassium Sorbate.

Moja opinia:
Zanim kupiłam pełnowymiarowe opakowanie, bazowałam na saszetkach jednorazowego użytku. Kosztują ok. 3 zł. Są dobrą opcją, gdyż nie musimy kupować czegoś w ciemno. Stosowałam je przez cały miesiąc, a efekty byłby naprawdę zadowalające.
Opakowanie pełnowymiarowe ma 250 (lub 500 ml) i w regularnej cenie kosztuje 19,99 (Super-Pharm). Swoją dostałam za 10,99 ze względu na zniżkę, jako posiadaczka karty Lifestyle. Polecam jednak poszukać ich w innych aptekach. Specjalnie wybrałam się do najbliższej w stosunku do mojego miejsca zamieszkania i tam cena regularna wynosiła 13,99.
Maska o pięknym cytrynowym zapachu, zamknięta jest w plastikowej ,,puszce", której otwieranie mnie strasznie denerwuje, bo zawsze muszę się siłować z wieczkiem. Kupujemy ją w kartoniku, zawierającym dodatkowo dwa prezenty: termocap oraz próbeczkę serum. Żeby wydobyć produkt ze środka trzeba, brutalnie pisząc, zamoczyć w niej paluchy, co z jednej strony może przeszkadzać oraz być niehigieniczne, z drugiej pozwala na wykorzystanie maski w całości. 
Konsystencję mogłabym okreslić jako budyniową, gęstą maź. Mimo to na włosach się łatwo rozprowadza oraz nie spływa.
Przyjrzyjmy się teraz składowi. Ogromny plusem jest brak parabenów i SLS. Szukając dalej znajdziemy: olej z migdałów, lanolinę, ekstrakt z henny oraz z cytryny. Brak silikonów, szkodliwych alkoholi czy konserwantów. 
Producent poleca, aby stosować ja co 3-5 dni. Nie zastosowałam się do zalecenia, ze względu na to, że nie mam po prostu na to czasu. Głupia wymówka, ale zawsze jakaś :D. Nakładałam i nakładam ją raz w tygodniu, w niedzielę, na 30 minut oczywiście zabezpieczając włosy termocaptem i owijając głowę w ręcznik, po czym spłukuję wszystko chłodną wodą. Wydajność produktu nie jest jakoś rażąco zła, przy moim sposobie stosowania, starcza mi na miesiąc może półtora. 
Po kuracji, przez dzień a nawet dłużej włosy pachą mi słodko-kwaśną cytryną. Stały się miękkie, nawilżone oraz przestały się puszyć. Zapobiegła dalszemu postępowi zniszczeń, do których doprowadziłam. Mam też wrażenie, że dzięki niej w tę zimę nie ściemniały mi tak szybko włosy (czyżby działanie ekstraktu z cytryny?). Żadnego obciążenia i szybszego przetłuszczania się. Włosy lepiej się po niej rozczesują, są błyszczące oraz sypkie. 

Lubię ją i na pewno będę do niej powracać. :) 
Miałyście ją? Jakie wrażenia? 

7 komentarzy:

  1. miałam wersję z olejami (argan) i tylko zaszkodziła moim włosom, więc już nie korzystam z tej firmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjjj :( niestety jedno nigdy nie będzie pasować wszystkim

      Usuń
    2. zgadza się, każdy ma inne włosy i cieszę się, że u Ciebie działa

      Usuń
  2. O, do włosów blond, to i dla mnie :) Nie miałam nic z tej firmy, z chęcią bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Działanie maski sprawdza się, polecę ją koleżance bo sama mam inny kolor włosów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tej wersji nie miałam, za to wypróbowałam tę dedykowaną włosom przetłuszczającym się i nie byłam z niej w ogóle zadowolona. Trzymam kciuki za egzaminy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam wersję do włosów ciemnych i choć fajnie podbijała kolor włosów (nabierał blasku i głębi), to jednak musiałam ją tuningować lnianym glutkiem, bo solo zbyt słabo nawilżała włosy, zwłaszcza końcówki.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.