Życie jest przewrotne!

Zapewne niektórzy z Was pomyśleli że zrezygnowałam, że porzuciłam Kosmetyczną Obsesję. Nie, nie zrobiłam tego. Staram się od zawsze łączyć trzy swoje główne priorytety - pracę, studia oraz bloga, niestety te dwie pierwsze rzeczy wzięły górę nad wszystkim innym i to im musiałam poświęcić najwięcej czasu. 

Gdy tylko skończył się sezon letni, czułam w kościach że coś się szykuje. Miałam rację, gdyż zostałam zmuszona zmienić pracę, dorosnąć jeszcze bardziej i wstąpić na ścieżkę naprawdę dorosłej kobiety, która pozostawiona została sama sobie. Sprostać temu zadaniu łatwo nie jest, ale staram się i codziennie jest coraz lepiej. 
Piąty rok studiów w pełni, zbliża się sesja, w sumie moja ostatnia a połączyć to z pisaniem pracy magisterskiej oraz pracą na pełen etat wypełnia moje dni, tygodnie, ostatnie miesiące. Dlatego tak ucichłam, ale o Kosmetycznej nie zapominam, nigdy nie zapomnę. 

Na razie nie mam czasu aby do bloga przysiąść, by zaplanować kolejne recenzje, ale w momencie gdy nie będę już miała ruchomego grafiku, który potrafi zmienić się z godziny na godzinę to wiecie, że na pewno to uczynię. Chcę najpierw poukładać swoje życie prywatne oraz zawodowe, do którego wliczam także studia. 

Mimo wszystko, na pewno nie zniknę. 
Czytaj dalej...

TOP POST | PAŹDZIERNIK 2016

Do tej pory nie udało mi się wrócić do bardzo regularnego pisania, choć dla mnie wielkim plusem i tak jest sam fakt, że te artykuły się pojawiają. Z moim wolnym czasem, aby usiąść i cokolwiek na spokojnie napisać jest bardzo słabo, ale naprawdę się staram. Kończąc podsumowanie miesiąca października, przyjrzymy się które posty były najlepsze. 




Każda z nas ma swoje podejście do makijażu, w tym poście mogliście poczytać o moim. Jak widać spodobał Wam się najbardziej. 



Ta odbywająca się dwa razy w roku akcja budzi wiele emocji. Mi do tej pory udawało się kupować z rozsądkiem i mam wrażenie, że jest tak i tym razem. 



Usta to ostatnimi czasy jedna z moich słabości. Matowe pomadki kocham kupować i pewnie jeszcze nie jedna recenzja ich się pojawi. 



Kosmetyki kupowane z Aliexpress potrafią wzbudzić wiele kontrowersji. Sama postanowiłam zaryzykować kupując kilka produktów. W tym przypadku trafiłam bardzo dobrze. 
Czytaj dalej...

NOWOŚCI | PAŹDZIERNIK 2016

W tym poście nowości pojawi się stosunkowo niewiele, ponieważ większość z nim już przedstawiłam w artykule dotyczącym łupów z jesiennej akcji Rossmanna -49% na kolorówkę - jeśli jesteście zainteresowani to odsyłam TU. Dziś zaś w paru słowach przedstawię to co pojawiło się u mnie poza tamtymi zakupami. 


Skończył się mój ukochany krem na noc z Vianek i przyznam szczerze, że nie chciałam kupować kolejnego opakowania. Jednakże pojawił się problem, gdyż nie wiedziałam zupełnie co mam zakupić jako zastępstwo. Ostatecznie wpadałam na pomysł wypróbowania Cethapil DA Ultra i tak tez się stało. 

Kylie Jenner podbiła świat swoimi Lip Kit'ami i można było się spodziewać, że u nas prędzej czy później powstaną jakieś odwzorowania tego projektu. I tak niedawno na rynek zostały wprowadzone K Lips od Lovely. Upolowałam dwa kolory Milky Brown i Neutral Beauty co chyba nikogo nie zdziwi, ze względu na kolorystykę. 

I na tym przyjdzie mi zakończyć, bo nic innego nie mam. 
Czytaj dalej...

3 kosmetyki, bez których nie wyobrażam sobie swojego makijażu

Każda z nas ma swoje ulubione kosmetyki, swoje ulubione partie które chce podkreślać. Dlatego dziś prezentuje Was trzy kosmetyki bez których nie wyobrażam sobie swojego makijażu codziennego.


1. Rozświetlacz 

Mój pierwszy wybór raczej nikogo nie powinien zdziwić. Uwielbiam, ubóstwiam rozświetlacze szczególne te o złotych czy szampańskim odcieniu. Używam ich do każdego swojego makijażu, niezależnie od pory roku. To wszystko przełożyło się także na fakt, że najlepiej czuję się w rozświetlonym makijażu. A to, że posiadam cerę mieszaną całkowicie mi nie przeszkadza. 

2. Bronzer/puder ocieplający twarz 

Po wielu próbach zauważyłam ze moja twarz wygląda najlepiej gdy jest delikatnie ocieplona a potem wykonturowana. Nie muszę mieć wówczas różu na policzkach, gdyż to wystarcza. Oczywiście wszystko z umiarem, aby wyglądało to naturalnie oraz świeżo. 

3. Tusz do rzęs 

Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że nie muszę mieć wycieniowanego oka, aby wyglądało dobrze. Wystarczą dobrze wytuszowane rzęsy i ewentualnie beżowa czy biała kredka na linii wodnej. Obecnie najczęściej tak robię i czuję się tak naprawdę dobrze. 

W tym zestawieniu wymieniłabym jeszcze korektor, który uznaję z jeden z niezbędników, w dodatku większy niż podkład. Jednakże jak trzy kosmetyki, to trzy.
Czekam na wasze top 3 w komentarzach. 
Czytaj dalej...

Co upolowałam na promocji -49% w Rossmannie?

Zaczął się nowy rok akademicki, który dla mnie jest ostatnim a ten pierwszy tydzień zawsze charakteryzuje się nieprzewidywalnością zdarzeń. Nie miałam czasu po prostu usiąść w ostatnim tygodniu do pisania, ale już nadrabiam. Tydzień przywitamy sobie z kosmetykami upolowanymi przeze mnie na drugiej w tym roku promocji -49% na kolorówkę w Rossmannie. 


Nie poszalałam, z resztą jak zwykle. Postanowiłam standardowo podejść do promocji z rozwagą i zakupić tylko to, co rzeczywiście mi się przyda. Plan spełniłam w 100%. Będziecie mogli zauważyć, że moje łupy zdominowały dwie marki L'Oreal i Wibo, z jednym małym wyjątkiem. 

Z polskiej marki Wibo, która ostatnio bardzo mnie pozytywnie zaskakuje upolowałam trzy produkty. Przede wszystkim wielce wyczekiwania przeze mnie nowość Strobing Make-Up Shimmers Kit za którą chodziłam tak długo, aż jej nie upolowałam gdyż nie wszystkie Rossmann'y miały ją w asortymencie.
Do zakupu palety cieni z tej marki długo się przymierzałam i nie wiedziałam, którą wybrać. Ostatecznie wybrałam Neutral Eyeshadow Palette gdyż uznałam, że lepiej pasuje do mnie kolorystycznie. 



L'Oreal to mało przeze mnie odkryta marka, więc z chęcią testuję nowe produkty od nich, choć są w regularnych cenach kosztowne. Promocja była, zatem dobrą opcją by zaopatrzyć się w Brow Artist Plumber w odcieniu Light oraz korektor True Match o numerze 1. 

Wyjątkiem, o którym wspomniałam na samym początku jest konturówka do ust z Lovely Perfect Line w numerze 1. Bardzo długo nie mogłam jej upolować, nawet w regularnej cenie, więc cieszy mnie fakt, iż do mnie trafiła. 

Tak prezentują się moje łupy. A jak Wasze?
Czytaj dalej...

Kosmetyki z AliExpress: Ben Nye - Banana Powder

W ulubieńcach września jednym z trzech produktów, które wymieniałam była podróbka pudru Ben Nye w odcieniu Banana nabytą przeze mnie przez Aliexpress. Jednych ten produkt bardzo zainteresował, a drugich przeraziła moja odwaga dotycząca nałożenia na swoją buzię czegoś zakupionego z Aliexpress. Jeden dość ciekawska, jeśli chodzi o kosmetyczne sprawy i w tym przypadku wzięła ona górę. Dziś śpieszę, aby napisać o tych gagatku parę słów. 


Aliexpress oferuję ogromnie szeroką gamę podróbek. Da się tam znaleźć dosłownie wszystko. Niestety w większości przypadków kupujemy kota w worku, nigdy nie wiemy, co dostaniemy. Jedni trafiają na perełki, a drudzy na buble. 
Podróbka słynnego pudru Ben Nye w odcieniu Banana była w moich zakładkach praktycznie od pierwszego mojego zalogowania się na stronie. Mimo że naczytałam się mnóstwa negatywnych opinii o przeróżnych produktach postanowiłam zaryzykować.
I tak za około 12 zł, bardzo szybko, bo w przeciągu dwóch tygodni dotarło do mnie drobne w wyglądzie, plastikowe opakowanie. Paczka była dobrze zabezpieczona, więc puder dotarł do mnie nienaruszony. Opakowanie wygląda bardzo niepozornie, ale samego kosmetyku jest w nim mnóstwo. 



Puder jest niesamowicie drobno zmielony, wręcz aksamitny pod palcami, co czyni go wydajnym do bólu. Będzie ze mną długo, a używam go codziennie. Posiada delikatny, słodki zapach, który jest ledwie wyczuwalny, aby go poczuć trzeba zbliżyć nos bardzo blisko. 


Kupowałam go z myślą o ,,ciastowaniu", czyli utrwalaniu korektora pod okiem i rzeczywiście początkowo go tak używałam. Już wtedy zauważyłam, że świetnie utrwala. Nic się nie waży, nic się nie rusza, wytrzymuje cały dzień. Potem zaryzykowałam z zaaplikowaniem go na całą twarz. W połączeniu z podkładem stworzył duet nie do ruszenia. Nie dość, że miałam tytanowy makijaż to jeszcze praktycznie nie zaczynałam się świecić. Wtedy przestraszyłam się, że może zatykać pory, ale moja skóra była w coraz lepszej kondycji a nie gorszej. Niestety okazało się, że puder nałożony na twarz przyciemnia podkład, czego nie zauważyłam w przypadku korektora pod okiem. To jedyny minus tego kosmetyku, jaki znalazłam. 

Może nie będzie mi służył do utrwalania makijażu twarzy, ale pod oczy jest idealny. Nie wyrządził mojej skórze żadnej krzywdy, o której mogłabym napisać. W ten oto sposób trafił do ulubieńców. 
Czytaj dalej...

NOWOŚCI | WRZESIEŃ 2016

Zdaję sobie sprawę, że jest już październik, ale uświadomiłam sobie, że zaczęłam już używać nowych produktów, o których nie wspomniałam na blogu. Pojawia się, więc ten post, z nowościami, z tym, co na pewno będzie miała swoje 5 minut na stronie. 


Marka Catrice ostatnio zaskakuje. Nowa, jesienna kolekcja jest już dostępna i można na nią polować. Sama udałam się do drogerii, kupując trzy produkty właśnie z tej serii. Przede wszystkim stałam się posiadaczką podkładu HD Liquid Coverage, o którym zdążyło już zrobić się głośno. Używam już go od jakiegoś czasu, mogę w tym momencie śmiało napisać, że jestem zaskoczona oraz zachwycona jednocześnie.
Do mojego koszyka trafiły także dwa limitowane produkty z kolekcji jesiennej - Sculpting Powder Palette w odcieniu CO2 Almond Architect, która od pierwszego spojrzenia zachwyciła mnie doborem kolorystycznym oraz Strobing Duo Highligter, bo nie byłabym sobą gdybym nie kupiła kolejnego rozświetlacza.  



Jestem posiadaczką bardzo uporczywych, zadzierających się skórek przy paznokciach. Praca, jaką wykonuję również tą sprawę utrudnia, więc postanowiłam zacząć zwracać na to większą uwagę. Jako że od dłuższego czasu noszę hybrydy Indigo i moja manikiurzystka zawsze na sam koniec wciera ich oliwkę w skórki, zakupiłam jedną z nich z nadzieją, że odrobinę będę mogła ten problem zniwelować. 


Na sam koniec przedstawiam dwa produkty L’Oréal, czyli Ideal Glow - rozświetlający tonik oczyszczający, który stał się kolejnym produktem wspomagającym kurację kwasem glikolowym oraz maskarę Telescopic Clean Definition, zakupioną za namową jednej z moich serdecznych koleżanek. 

Tak oto prezentują się moje skromne nowości. Oby wszystko się sprawdziło. 
Czytaj dalej...

3 pomadki, bez których nie wyobrażam sobie swojego makijażu

Pomadki nauczyłam się nosić stosunkowo niedawno, a wymusiła to moja miłość do wówczas pojawiających się dopiero szminek matowych. Obecnie rzadko bywa abym nie miała pomalowanych ust. Pomysł na post podkradłam i dziś prezentuję Wam 3 pomadki bez których nie wyobrażam sobie swojego makijażu. 


Pierwszą i bezkonkurencyjną w tym zestawieniu jest Longstay Liquid Matte Lipstic od Golden Rose w numerze 10. Pewnie tym wyborem nikogo nie zaskoczę. Kocham, uwielbiam i miłuję ten kolor ponad wszystko. Szminka idealna dla mnie pod każdym względem. Pasuje do wszystkich moich makijażu, a teraz w jesienne klimaty również się wpasuje. 

Drugą w zestawieniu jest także pomadka od Golden Rose, ale Matte Lipstic Craylon w numerze 14. Nie będę ukrywać, że większość mojej kolekcji składa się z odcieniu neutralnych, wpadających w brązy, beże lub brzoskwinię. W takich kolorach czuję się najlepiej, a ta szminka to kwintesencja tego co lubię. 

Ostatnią, ale wcale nie najgorszą jest Moroccan Dream od Bell o numerze 01. Na samym początku myślałam, że nie przypadnie mi go gustu. Ostatecznie się to zmieniło. Prezentuje się bardzo naturalnie na ustach, dzięki czemu mogę nosić ją również w pracy. 


Na samym końcu mam mają prośbę. Jeśli znacie matowe szminki z domieszką szarości, podobne do tej z Golden Rose 10 to napiszcie mi w komentarzach, bo chciałabym takich więcej. 
Czytaj dalej...

DENKO | WRZESIEŃ 2016

Torba przeznaczona na puste opakowania po kosmetykach się zapełniła, więc to oznacza tylko jedno. Kolejne denko! Ostrzegam, że możecie się w nim spodziewać wielu powtórek produktów znanych już Wam z moje bloga, ponieważ wracam do nich regularnie, skoro są sprawdzone. 




Mój ulubiony produkt do demakijażu całej twarzy. Mimo testowania innych produktów do tego celu, jego butelkę zawsze mam w zapasie na wszelki wypadek. Widać, że go lubię, szczególnie że w torbie znalazły się dwie butelki. 


Tak, nadal kupuję te mgiełki i bardzo je lubię. Zmieniają się u mnie jedynie zapachy. Zawsze jedną mam w torebce, szczególnie jak idę do pracy, gdyż wiadomo że zapachy restauracyjne potrafią przeniknąć do wszystkiego. 

3. Soup&Glory | Flake Away - peeling do ciała 

Recenzja produktów Soup&Glory, które do mnie trafiły dzięki mojej przyjaciółce nie pojawiła się na blogu, ponieważ uznałam do za zbędne skoro nie każdy ma do nich dostęp. Mimo to peeling ten był jednym z lepszych jakie kiedykolwiek używałam. 



Jeden z moich ulubionych olejków przeznaczonych do ciała. W połączeniu z bańkami chińskimi naprawdę potrafi zdziałać cuda. Jedynie polecam polować na promocję, wówczas wychodzi najkorzystniej. 


Drugi z kolei pojawiający się na blogu, tylko w innej wersji zapachowej. Bardzo lubię te peelingi, wszystkie mają takie samo działanie i nie różnią się od siebie jakościowo. A ich zapachy są tak obłędne, że nie chce się przestać ich wąchać. 


Świetny produkt dopełniający codzienną pielęgnację. Mam już drugą butelkę tego produktu i nadal spryskuję sobie nim buzię przed nałożeniem kremu rano oraz wieczorem. Na pewno pomagał mi przy mojej wojnie z ostatnim wysypem trądziku. 


7. Aussie | Szampon nawilżający 

Niezwykle ceniłam sobie działanie na moje włosy produktów Aussie, szczególnie właśnie z linii nawilżającej. Niestety musiała zaniechać ich stosowania, ponieważ wywołały u mnie łupież. Szkoda. 

8. Joanna i Isana | Żele do włosów 
Nie będę się tutaj rozpisywać zbytnio. Jeżeli wykonuję chociażby zwykły kucyk ze swoich włosów to muszę się ulizać, gdyż mam mnóstwo nowych, krótkich włosów. Do tego celu sprawdzają się najlepiej żele, więc zawsze jakiś jest w mojej szafce. 



Śmiało mogę napisać, że to jeden z najlepszych kremów jakie kiedykolwiek przyszło mi stosować. Aplikuję go nie tylko na noc, ale również pod makijaż i w obu tych przypadkach sprawdza się fenomenalnie. Moje uwielbienie tego kosmetyku jest tak duże, że wykańczam już drugie opakowanie. 


Już nie raz się przekonałam, iż oleiste produkty najlepiej, w moim przypadku, usuwają makijaż. To tego kosmetyku powracam regularnie, gdyż moje oczy go kochają i nie wyrządza im przede wszystkim krzywdy, a są bardzo wrażliwe. 


W recenzji nazwałam ten kosmetyk średniakiem, nadal to podtrzymuje, choć pod sam koniec zawiodłam się na nim bardzo. Zgęstniał tak bardzo, że aż się zbrylił i kwalifikował jedynie do wyrzucenia. Tyle w temacie. 



Jak wiecie jest to mój ulubiony krem do makijaż, który ostatnio porzuciłam na rzecz tego z marki Vianek, aczkolwiek już do niego powoli powracam. 


Moje bardzo przesuszone dłonie pokochały ten krem od pierwszego wsmarowania. Przestałam mieć dzięki niemu problemy z dłońmi i skórkami przy paznokciach. 


Podkład, który potrafił sprawiać mi psikusy. W połączeniu z innym podkładem był świetny, sam raczej nie. Mimo to zużyłam go do końca, ale raczej go nigdy nie odkupię. 

Idę zużywać dalej!
Czytaj dalej...

ULUBIEŃCY | WRZESIEŃ 2016

Wrzesień się nieubłaganie kończy, a za nim idzie październik, rozpoczęcie nowego roku akademickiego, który dla mnie będzie ostatnim, ale przede wszystkim nadchodzi jesień. Czas leci nieubłaganie. Przez wszystkie przerwy blogowe, podsumowanie września ograniczymy do ulubieńców oraz projektu denko, ponieważ w mojej torbie uzbierało się sporo opakowań. 


Wrzesień był pod pewnym względem powrotem do znanych mi już produktów, które lubiłam. Pisałam już o tym, że znów przeszłam wysyp trądziku, jeden z mocniejszych, jakie pamiętam. Przez to musiałam przyśpieszyć rozpoczęcie kuracji kwasem glikolowym, którą przechodzę dwa razy do roku - na wiosnę i właśnie na jesień. W walce z tym nieprzyjemnym problemem pomaga mi Serum z 10% kwasem glikolowym od GlySkinCare. Obecnie moja twarz wygląda o wiele lepiej, a to wszystko dzięki temu produktowi. 

Drugim kosmetykiem godnym wymienienia ponownie jest woda termalna od Uriage. Pomaga mi ona załagodzić podrażnienia powstałe na mojej twarzy nie tylko przez trądzik, ale także załagodzić skutki po kwasie glikolowym. Kąpiel buzi przy użyciu tego kosmetyku to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy i każdemu, kto nigdy nie używał wody termalnej polecam spróbować. 

Aliexpress to strona, która zawładnęła umysłami wielu osób. Sama zaczęłam zamawiać tam różne rzeczy, jednakże do kupowania przeróżnych kosmetyków, w większości podróbek oczywiście nie byłam przekonana. Jednakże moja ciekawość wzięła górę i postanowiłam zaryzykować. Pierwszym kosmetykiem, jaki do mnie trafił była oczywiście podróbka kultowego pudru Ben Nye w odcieniu Banana. Zawsze chciałam stać się posiadaczką oryginału i pewnie kiedyś się tak stanie, jednakże zostałam zaskoczona przez to, co do mnie przyszło. Kosmetyk ten pobił na głowę wszystkie inne pudry, jakie posiadam. Dawno nie miałam tak tytanowego, tak utrwalonego mocno makijażu. Większość jednak opiszę w osobnej recenzji, mam nadzieję, że Was zainteresuje, bo mam jeden wielki minus, który może przeszkadzać. 

Pozwolę sobie na tej trójce zakończyć. Większość nowości, jakie zdobyłam nadal testuję, więc może w październiku będzie tego więcej. 
Czytaj dalej...
Kosmetyczna Obsesja © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka